wtorek, 3 grudnia 2013

Smutne zdarzenie z przeszłości dziś tu wspominam

U Alik,(adres w moich linkach z boku) na blogu dziś czytałam jej post o ludziach niepełnosprawnych umysłowo. Przypomniało mi to historię z bardzo tragicznym i smutnym zakończeniem. A było to tak. Kiedy mój pierworodny syn ukończył 3 rok życia we wrześniu poszedł do przedszkola. Często rano kiedy w szatni go przebierałam w kapcie widziałam trochę starsze przedszkolaki biegnące do okna z wystawą na ulicę i zainteresowało mnie co to tak te dzieciaki tak cieszy, kiedy coś wykrzykują i pokazują paluszkami w kierunku ulicy. A na tej ulicy samiusieńki bez opieki biegł w stronę tego przedszkola maleńki chłopczyk w wieku mojego synka.Sam potem próbował zakładać kapcie a dzieci cały czas mu dokuczały. Żadna z osób dorosłych dzieciom tą niedobrą zabawę zabraniało, ani dziecku nie pomogło ubierać te kapcie. Ja coś takiego długo nie wytrzymuję i nie bacząc na dziwne spojrzenia w moim kierunku pomagałam malcowi i dzieciom pogroziłam palcem mówiąc że to co robią jest brzydkie.  Potem kiedy dłużej już tam się z tym przedszkolem i tymi którzy dzieci przyprowadzały poznałam, dowiedziałam się czyje to dziecko. Ładne najnormalniejsze dziecko, tylko miało pech mieć mamę ociężałą (albo chorą )umysłowo. W prawdzie mieszkali niedaleko tego przedszkola, jednak malec musiał przejść przez wprawdzie strzeżone ,ale jednak tory kolejowe ,
 i przejść jeszcze 2 razy przez jezdnię. A dzieci dokuczały  biedactwu które niczemu przecież było winne. Jedynie dlatego że miał  dziwacznie  zachowującą się matkę.
Rzeczywiście wyglądała i zachowywała się dziwacznie a czasem wulgarnie i agresywnie. Szczególnie kiedy się na swój sposób broniła, albo stawała w obronie własnego dziecka. 
Pamiętam ją potem w szkole, kiedy wrzeszczała od ,,k" na nauczycielki, a powodem były duże kłopoty w nauce  jej biednego dzieciaka. Awcale nie był głupi. Ale niestety w domu zero pomocy, a nauczycielka także miała go w nosie. Nie umiał, no to dwója i już. Pamiętam jak mu łzy leciały, kiedy dostał świadectwo bez promocji do klasy drugiej.
 Miałam w tych latach własne życie zapięte na ostatni guzik, i jak większość pracujących kobiet z dwójką małych dzieci, własne niełatwe życie ,więc potem  utraciłam z oczu sympatycznego chłopczyka.
 Ale najwidoczniej w szkole rozrabiaką nie był, bo byłam wówczas w komitecie rodzicielskim, i o wszystkich sprawiających kłopoty w szkole to się wiedziało. Oj narozrabiał także czasem mój starszy syn w tej szkole,ale jak to czasem chłopcy. Aniołkami to  moi synowie nie byli. Oj nie.
Ale do przodu. 
Pewnego dnia wracałam z pracy i spotkałam po drodze znajomą. Co słychać,  pytam ;To pani nie wie, że ta,,XY" wariatka zabiła swojego męża na oczach swoich dzieci . 
Tragedia straszna. 
Była pijana, i rozbitą butelką od mleka biedaka w brzuch. Horror i straszliwa tragedia.
 Teraz nagle znalazła się pomoc.
 Dzieci wysłano prawie natychmiast na kolonie, bo to był akurat początek ferii,a potem do internatu, i szkoły zawodowe pokończyli z opieką i pomocą naszego Państwa , a matka trafiła pod troskliwą opiekę psychiatry w szpitalu psychiatrycznym.
 Po kilku latach widziałam ją kiedyś w sklepie w Zabrzu, 
czyli była już na wolności.
 Ale oczywiście to najpierw musiało dojść do tak strasznej tragedii, którą mogłoby całkiem możliwe może i nie  być ,
gdyby się tą rodziną zainteresowano grubo wcześniej.


Temat poważny, hehe bo o naszych włosach na naszych głowach

Znalazłam to w sieci
print
Posiadaczką najdłuższych włosów w Polsce była Wioletta Graboś-PawełczykWarszawy (rocznik 1970). Z włosami o długości 243 cm znalazła się na okładce wydania naszej Księgi na rok 2003.
                               ***********************************


Może już zauważyliście że ja mam zwyczaj pisania tak długich komentarzy że nadawają się na posty. To już tu drugi taki post po wczorajszym,który zaczęłam pisać u naszej blogowej Zgagi by w końcu go wpisać tu u mnie jako post. Podobnie robię to dziś. Jest jednak mała różnica. Mam w moich linkach koleżankę blogową o,, nicku" Pogoda. Poczytajcie u niej post na którym u niej jest ten oto temat o włosach i mój komentarz a to dopiero będzie całość tego tu dzisiejszego posta.

A oto ten mój komentarz

Siostra cioteczna mojego śp. męża jest od młodych lat siwa jak gołąbek i kiedyś dawno ją taką widziałam, (może także miała wielką ochotę na naturalność) i przyznam,że jej w pierwszej chwili nie poznałam. 
Okropnie jej było w tej siwiźnie. Miała wówczas może 40 lat ,a może nawet i mniej. Potem jak pamiętam, już zawsze farbowała włosy na ciemne, i przyznam że wyglądała w nich nadzwyczaj korzystnie i młodziej. Teraz 11 grudnia kończy już swoje 85 lat. A dalej farbuje. Nikt zresztą by jej nie dawał taki wiek.A za to moja teściowa,wyglądała w bielutkich prześlicznych jedwabistych lekko kręconych włosach prześlicznie w starszym wieku, o wiele ładniej ,niż kiedy była jeszcze naturalną i o wiele młodszą  ciemną szatynką kiedyśmy się poznały.

                         ************** 
A co na mojej głowie,he he? Włosy oczywiście, i to (albo raczej już nie) niefarbowane naturalne, z nitkami tu i ówdzie już połyskujące srebrem. Kolory, jakie tylko chcecie,były  za czasów moich durnych i młodych na mojej głowie. Podobno byłam już  ruda( i bardzo brzydka ale ojcu się podobałam i zawsze byłam cała Taty) kiedy światło życia zobaczyłam w dniu moich narodzin i ku przerażeniu mojej mamy, hehe.A pierwsze dziecko to chciała pewnie by to był chłopiec, a tu, masz ci los, dziołcha. Potem, jako niemowlę byłam łysa,

print

                                                        *************************************************************
 by po jakimś czasie, zrobić konkurencję fiołkowo- okim dzieciom o srebrnych kręconych kędziorkach. Na zdjęciu pokażę, bo akurat takie mam tu w albumie. I jeszcze mam w albumie z tą łysinką jako 3 miesięczne niemowlę, takie  z czasów dawno, dawno temu. Ale to już innym razem.Koniec  tych wspomnień. Późno się zrobiło, idę spać.

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Świat dziecięcy dawniej i dzis widziany oczami babci

Ach te święta w towarzystwie ,,niegrzecznych" małych wiercipiętów
gify-babcie - babcia7877.gif



Pamiętam te spotkania rodzinno- przyjacielskie bardzo gromadne jeszcze w moim starym mieszkaniu, zanim się tu wprowadziliśmy do tego nowego na wysoki połysk.
 Tam to ci dzieciska mieli raj prawdziwy.
 Bo mogli nie zdejmując buty wchodzić i wychodzić do ogrodu,a w moim pokoju, gdzie stary jeszcze z moich panieńskich czasów był tapczan, a bliziutko niego stała stara mocno stabilna szafa, na którą z tego tapczana dawało się z łatwością dzieciskom wejść i urządzać z tej szafy skoki na ten tapczan.he he
 Jaki płacz był kiedy trzeba było się zabierać do domu.
 Jakie hurra usłyszeli rodzice dzieci, kiedy ich dzieciska dowiedzieli się że szykują się spotkania towarzyskie u Uleczki. Wszystko to się niestety  zmieniło.
 Bo w tych naszych pięknych meblach i wypucowanych na połysk podłogach ,nie ma przecież już miejsca na taki ,,wandalizm" dziecięcy.
A ileż to można w tym wieku siedzieć grzecznie przy zastawionym do przesady stole pełnym jedzenia, którego mamy i tak już nadmiar na co dzień. Trochę szkoda tamtych czasów w tym moim starym mieszkaniu. Teraz jest tam na wysoki połysk przepięknie urządzony dom starszego syna, ale niemile jest widziana wizyta z małymi dziećmi. Więc wspólne święta rodzinne odpadają bo jest czwórka dzieci w wieku przedszkolnym i nikt nie kwapi się robić wspólnych świąt. Zresztą w tym mnie nie wyłączając,bo ostatnio taką wredną babcią się zrobiłam . Nie daję juz rady sprzątać po takich wizytach dom nadający się prawie potem do remontu.

niedziela, 1 grudnia 2013

Czas Adwentu i jarmarki świąteczne-Grudzień zyskuje nową, atrakcyjną oprawę.


http://www.podroze.pl/dzial/poznaj/jarmarki-swiateczne-w-polsce-i-zagranica-atrakcje-/1846/?page=3


Stoiska jak pałace z baśni Andersena, tradycyjne i nieco już zapomniane bożonarodzeniowe przysmaki, krasnoludki spełniające życzenia i święty Mikołaj w otoczeniu pomocników na motorach. Grudzień zyskuje nową, atrakcyjną oprawę. Oto przewodnik po najciekawszych jarmarkach w Polsce i bliskiej zagranicy


WROCŁAW: JARMARK BOŻONARODZENIOWY


Kiedy: 25.11 - 23.12

Atrakcje: Tradycyjnie na początku ulicy Świdnickiej ustawiona zostanie wielka brama, której strzec będą gigantyczne krasnale. Jeden z nich - Prezentuś - to ulubieniec wrocławskich dzieci. Ponoć wystarczy dotknąć trzy razy jego czapki, by spełniły się wszystkie marzenia. W zeszłym roku tuż obok bramy znalazł się sztuczny las z 300 choinek. Maluchy mogły tu spacerować, odkrywając liczne niespodzianki, w tym bohaterów najpopularniejszych bajek. Oczywiście na rynku jak zwykle staną kramy z biżuterią, rękodziełem artystycznym i świątecznymi prezentami. Warto zwrócić uwagę naformę stoisk, władze Wrocławia co roku coraz staranniej przygotowują świąteczne punkty usługowe. Niektóre z nich przypominają lodowe pałace, inne najpiękniejsze krakowskie szopki. Szczególnie interesująco zapowiada się część jarmarku poświęcona bożonarodzeniowej kuchni regionu Dolnego Śląska ze słynnym wrocławskim grzańcem (z wanilią i czarnym pieprzem) na czele. Na wrocławskim jarmarku wzorem lat ubiegłych pojawią się także kupcy z Czech, Niemiec, Austrii, Holandii, Łotwy i Litwy. Przywiozą lokalne produkty i smakołyki, jakich na co dzień nie można kupić w Polsce. Niemal codziennie na scenie ustawionej na Rynku Głównym występować będą kolędnicy oraz artyści z całej Polski. Organizatorzy zapewniają, że w tym roku padnie kolejny rekord frekwencyjny.


ŁÓDŹ: JARMARK ŚWIĄTECZNY


Kiedy: 1.12-23.12

Atrakcje: Na terenie Manufaktury, gdzie odbywa się impreza, znajdzie się między innymi młyn do mielenia złych postępków, poczta Świętego Mikołaja, pojawi się także bajkowy orszak z bohaterami popularnych polskich dobranocek. Można będzie kupić prezenty gwiazdkowe: ręcznie robioną biżuterię, ozdoby choinkowe, świąteczne obrusy i świece. Goście rozgrzeją się grzanym winem i miodem pitnym, skosztują pierożków i krokietów, owoców oblanych czekoladą (dla dzieci przewidziana jest również fontanna z czekoladą), będą regionalne piwa oraz kilka kramów sprzedających przysmaki z Litwy i Łotwy. Nie zabraknie też tradycji - od 10 grudnia do Wigilii goście Manufaktury podziwiać będą mogli wystawę szopek bożonarodzeniowych.

Autor: Bartosz ZwierzZdjęcia: materiały prasowe
       *************************************************************************************************************************
Trochę teraz żałuję że wypisałam się z wycieczki do Drezna ,na której bym dziś była,  pogoda dopisuje, a ja się wystraszyłam zimna, bo takie były prognozy. Trudno. To przynajmniej sobie teraz tu wspólnie po oglądamy i poczytamy o tych wspaniałościach które niepotrzebnie mi umknęły 
http://www.youtube.com/watch?v=M0_HYBCgW9Q
Ave Maria w pięknym egzotycznym wykonaniu kliknijcie bo warto posłuchać . Wszak dziś pierwsza niedziela Adwentu. Miłej niedzieli wszystkim tu do mnie zaglądającym życzę-;))



                                    ************************************





Galeria Niemcy - Drezno - Striezelmarkt, obrazek 40


Jeśli przyjedziesz do Drezna w grudniu, czeka tu na Ciebie inna atrakcja – Striezelmarkt. To najstarszy w Niemczech jarmark bożonarodzeniowy. Pierwsze wzmianki na jego temat pochodzą z 1434 roku. To święto światełek, kolorów i zapachów. Poczuj wzruszająco uroczysty nastrój wśród grzanego wina, ciasteczek świątecznych i pieczonych kasztanów – i skosztuj jedną z drezdeńskich specjalności – świąteczną struclę nazywaną tutaj „Striezel”, którą można opisać trafnie tylko jednym określeniem – światowej sławy.


http://podroze.onet.pl/niemcy-drezno-striezelmarkt/wvxlh


Galeria Niemcy - Drezno - Striezelmarkt, obrazek 2





Highlights





Drezno – inne określenie kultury

Kulturę można interpretować i definiować w różny sposób. Można również powiedzieć po prostu Drezno. Tak wielkie jest bogactwo i przepych wybitnych dóbr kultury, że gość może jedynie otworzyć usta ze zdumienia. A ponieważ drezdeńczycy zadbali również o to, by wszystko było idealnie wplecione w cudowny nadrzeczny krajobraz, do zdumienia natychmiast przyłącza się czysty zachwyt.
Właściwie nie należy szafować zbyt hojnie przymiotnikiem „światowej sławy“. Lecz w Dreźnie jest to zdecydowanie na miejscu. Dotyczy to nie tylko „wielkiej trójki“, Zwinger,Semperoper i Frauenkirche, lecz również promenady Brühlsche Terrasse i pałacu Residenzschloss, pałacówElbschlösser na wzgórzu Loschwitzer Hang, dzielnicy willowej Blasewitzer, ogrodów Hellerauer Gartenstadt i oczywiście dwunastu muzeów Państwowych Zbiorów Sztuki. Również położenia centrum miasta na lewym brzegu Łaby, na wierzchołku uroczego zakola.
„Najsłynniejszą na świecie“ budowlą jest chyba Zwinger, podziwiany jako dzieło architektury barokowej. Kościół Mariacki (Frauenkirche), odbudowany z ruin, to chyba najważniejszy kościół protestancki, a potężna Saksońska Opera Państwowa w stylu włoskiego późnego renesansu, nazwana imieniem swojego budowniczego Operą Sempera, to bez wątpienia jedna z najpiękniejszych oper na świecie. Z parku na promenadzie Brühlsche Terrasse, „balkonu Europy“, rozciąga się niezwykły widok na Łabę i leżące naprzeciw nowe miasto, w otoczeniu reprezentacyjnych budynków, jak Akademia Sztuki i Albertinum z galerią Neue Meister i zbiorem rzeźb jest kolejną atrakcją kulturalną miasta. Niezwykłe przeżycia kulturalne zapewniają również wspaniałe muzea, takie jak Grünes Gewölbe w pałacu Residenzschloss – największy skarbiec na świecie – Komnata Turecka czy galeria obrazów Alte Meister z Madonną Sykstyńską Rafaela Santi.
Drezno cieszy się światową sławą – i to już od blisko 700 lat – jako miasto muzyki. Nie tylko opera, również Kapela Państwowa, filharmonia i chór Kreuzchor zachwycają swoimi orkiestrami i artystami. Przez cały rok organizowane są międzynarodowe festiwale, ekscytujące produkcje teatralne i taneczne i największe wydarzenia, jak bal w operze Semperoper. Kultura w Dreźnie to również jazz – Międzynarodowy Festiwal Dixieland to największy w Europie festiwal starego jazzu. Tradycyjne atrakcje to Riverboat Shuffle, Jazzmeile wzdłuż ulicy Prager Straße i parada Dixieland przez starówkę. Ponadto w programie imprez znajdują się imprezy plenerowe, jak Noce Filmowe nad brzegiem Łaby, święto sztuki i festyn ludowy Elbhangfest oraz koncerty w romantycznych parkach, otaczających pałace nad Łabą.
Drezno nie jest skierowane wyłącznie ku tradycjonalizmowi, co widać również po nowoczesnych dziełach architektonicznych. Doskonałe przykłady to Nowa Synagoga czy dekonstruktywistyczny Kryształowy Pałac UFA zaprojektowany przez austriackie biuro architektoniczne Coop Himmelb(l)au. Warto tu zobaczyć również Dworzec Główny, którego zabytkową żelazną konstrukcję wielki architekt sir Norman Foster przykrył przepuszczającą światło powłoką teflonową oraz Muzeum Historii Militarnej. Zostało ono rozbudowane ostatnio według śmiałego projektu Daniela Libeskinda. Śmiała była również swego czasu budowa „Niebieskiego Cudu“, czyli pierwszego w Europie mostu bez filarów w rzece, stanowiącego majstersztyk sztuki inżynieryjnej, a zarazem wspaniały punkt widokowy.




sobota, 30 listopada 2013

Święty Andrzej wróży szczęście i szybkie zamęście





Andrzejki za pasem- o przesądach


Przesądów jest naprawdę bardzo dużo! Znalazłam także parę sposobów na odczarowanie, niektórych z nich.
 Na przykład jeśli przeszedłeś pod drabiną następnego dnia należy przejść pod nią jeszcze raz, ale tym razem tyłem. Drabina powinna stać w tym samym miejscu i nikt nie powinien jej przez ten czas ruszać.
 Stłuczone lustro najlepiej gdzieś zakopać.

Julka
Zdjęcie z sieci

Gdy czarny kot przebiegł Ci drogę to aby odczarować pecha powinieneś zrobić 3 kroki do tyłu lub 3 razy obrócić się za siebie.
 Niektóre przesądy można także odczarować obracając się 3 razy wokół własnej osi lub 3 razy podskakując na jednej nodze.
 Ciekawi mnie dlaczego akurat większość sposobów na odczarowanie trzeba zrobić 3 razy.

    Przesądy są przesądami. Nie da się ich wytłumaczyć w żaden racjonalny sposób. I chociaż stłuczemy lusterko, a w najbliższym czasie nic złego nam się nie przytrafi to i tak będziemy przekonani, że to przynosi pecha.
Tak właśnie wiele przesądów, czasem bardzo absurdalnych, zakotwiczyło u nas i jest  przekazywane z ust do ust.
*****
No to jeszcze:

Przysłowia
andrzejkowe
  • Gdy święty Andrzej ze śniegiem przybieży, sto dni śnieg na polu leży.
  • Śnieg na Andrzeja dla zboża zła nadzieja.
  • Na świętego Andrzeja trza kożucha dobrodzieja.
  • Jeżeli na świętego Andrzeja wiatr i mgła, to od Bożego Narodzenia
  • będzie sroga zima.
  • Gdy w Andrzeja deszcz lub słota, w grudniu drogi bez błota.
  • Święty Andrzej wróży szczęście i szybkie zamęście
                              **************************************
Sami widzicie , przeniosłam ten post z mojego bloga na Onecie z 2010 roku i mam jak znalazł, bo przecież temat choć tak dawno już pisany,to nadal aktualny. A obrazek z kotem niesamowity no nie?. Miałam kiedyś takiego.A kiedyś sobie gdzieś poszedł i już nie powrócił biedaczysko. Udanych Andrzejków ,i wszystkim solenizantom Andrzejom moje najlepsze życzenia 100 lat.

                        

piątek, 29 listopada 2013

Oj to sobie ponarzekam dziś

Trochę małe zamieszanie dziś tu miałam w komentarzach.
 Dobrze że mam syna w pobliżu, który się tym zajął, i mi wszystko znów tu hula.
 Ech.. bez pomocy syna tu w ogóle bym nie zaistniała, bo płacić za każdą taką usługę przekraczało by mi moje możliwości finansowe.





 W ogóle to z tymi finansami teraz jest tragicznie.
 Dziś przyszło rozliczenie roczne za gaz, i wyszło mi,  że muszę  dopłacić dużą sumę. Bagatela hehe;.Suma maxima
 Pewnie.
 Przecież chorowałam, i cały czas gazem paliłam, a węgiel zakupiony jeszcze zeszłego roku w workach leży sobie .
Teraz także gazem palę, bo  paleniem w piecu w kotłowni już nie za bardzo siebie widzę.
 Jednak będę musiała chyba znów próbować , bo ten gaz to katastroficzna cena.
Pojadę i niech mi to na raty rozłożą.
 A i tak ciężko mi to będzie spłacać, kiedy przecież i bieżące rachunki jeszcze trzeba dodawać do tej sumy. Mieszkam luksusowo to i płacić za to trzeba.
 Ale ten luksus ten mój dom, to moje jedyne co jeszcze z tego życia mam.
 Za nic z tego zrezygnować bym nie chciała.
 Za to prąd oszczędzałam i nawet dostałam zwrot . Z wodą także oszczędnie się obchodzę, a za telefony tylko 100 płacę za cały miesiąc.



Moje głodomory

 O wiele więcej kosztuje mnie karma dla tej czwórki kotów i tych do tego dochodzących obcych .
 Tak. Z ołówkiem w ręku teraz liczę ile na prezenty świąteczne. Chyba juz teraz nic nie dokupię, bo to co już zakupiłam teraz będzie musiało wystarczyć. Ech...nie ma lekko

czwartek, 28 listopada 2013

Grzaniec z piwa i jabłuszka pieczone

http://cornerwithrecipes.blogspot.com/2012/09/pieczone-j
http://cosdobrego.blogspot.com/2012/01/gdy-dopada-zimowa-choroba.html


Gdy dopada zimowa choroba...


Dreszcze, stan podgorączkowy, ból gardła, ogólne rozbicie..
No właśnie co wtedy?
Oczywiście nie piszę o lekarstwach - po nie udaję się się do lekarza.
Ale dla poprawy samopoczucia popijam grzańce. Komponuję je z tego co właśnie mam w domu - pójście do sklepu wtedy jest zbyt dużym wysiłkiem.


Grzaniec z piwa o aromacie pomarańczy

150 ml piwa pszenicznego (lub innego )
sok z połowy pomarańczy
skórka otarta z pomarańczy (dosłownie odrobina)
1 żółtko
1 mała łyżka miodu (użyłam lipowego z Mazur garbatych;))
szczypta cynamonu
otarta gałka muszkatałowa (szczypta)

Na na bardzo małym ogniu podgrzewam piwo ze skórką pomarańczową i przyprawami.  Jednocześnie ubijam kogel - mogel z żółtka i miodu. Gdy jest bardzo, bardzo jasny dodaję sok z pomarańczy i wlewam gorące ale nie wrzące piwo. Wszystko szybko ubijam - i..... gotowe.

Nie mogłam sie oprzeć. Idę sobie zrobić taki grzaniec piwo mam w domu

Pieczone jabłka z malinami, w cieście i lukrze agrestowym




abka-z-malinami-w-ciescie-i.html

Składniki:
- 8 jabłek (pokrojonych w ćwiartki)
- kilka garści malin
- 2 jajka
- cukier (tyle, ile ważą jajka)
- mąka (tyle, ile ważą jajka)
- masło (tyle, ile ważą jajka)
- lukier: 2 łyżki galaretki agrestowej, 6 łyżek cukru pudru, kilka kropel wrzątku


Jabłka obrać ze skórki, usunąć gniazda nasienne. Jajka ubić, dodać cukier, zmiksować razem. Dodać mąkę, zmiksować. Dodać masło, zmiksować. Jabłka włożyć do naczynia żaroodpornego, pomiędzy nimi ułożyć maliny. Wierzch pokryć równomiernie ciastem. Piec w 220 stopniach, aż ciasto wyrośnie i się przyrumieni (ok. 30 minut). Przygotować lukier: w filiżance wymieszać cukier puder z galaretką, dodać wodę. Dokładnie mieszać, aż osiągnie się odpowiednią konsystencję. Upieczone jabłka polać lukrem. Najpyszniejsze na ciepło!
Przepis brał udział w akcjach: W malinowym chruśniakuCiasta z owocami sadu oraz W malinowym raju

                                               ************************
Może się komuś przyda ten pyszny przepis teraz na Andrzejki i nie tylko. Znalazłam go chwilkę temu w sieci

Archiwum bloga