poniedziałek, 9 lipca 2012

Coś na obiad


Piersi z kurczaka w kapuście włoskiej

Anna Włodek
A A A Drukuj
Wyśmienite roladki według przepisu naszej czytelniczki.


4 duże plastry surowej szynki wędzonej (np. serano, westfalska lub szwarcwaldzka)

2 nieduże piersi z kurczaka (4 połówki)

4 duże zblanszowane liście kapusty włoskiej

szklanka bulionu drobiowego l puszka pomidorów pelati (w sezonie można użyć świeżych)

4 ząbki czosnku l cebula l kilka listków bazylii

po łyżce oliwy i sklarowanego masła

pieprz i sól

Sposób przyrządzania:

Cebule drobno posiekać, podsmażyć na maśle, przełożyć na talerz. Na patelni rozgrzać oliwę, podsmażyć drobno posiekany czosnek, dodać pomidory, posiekaną bazylię, doprawić solą i pieprzem, dusić 15 min. Piersi kurczaka lekko rozbić, posolić, zawinąć w plastry szynki i ułożyć na liściach kapusty. Na mięsie rozłożyć cebulę, po czym zwinąć wszystko jak gołąbki, spiąć wykałaczkami lub związać nitką albo szczypiorkiem. Ułożyć pakieciki w rondlu, podlać bulionem i piec 25 min w piekarniku rozgrzanym do 200°C. Polać gorącym sosem pomidorowym i podawać z pieczywem lub z ziemniakami z wody.

Podoba mi się ten przepis i dlatego go tu skopiowałam też dla mnie i  dla was. Chyba normalna kapusta też będzie dobra jak wam się wydaje? 

niedziela, 8 lipca 2012

Uczciwość i otwartość wystawią cię na ciosy. Bądź mimo to uczciwy i otwarty.

Ludzie są nierozsądni, nielogiczni i zajęci sobą,
Kochaj ich mimo to.


Jeśli uczynisz coś dobrego, zarzucą ci egoizm i ukryte intencje.
Czyń dobro mimo to. 


Jeśli ci się uda, zyskasz fałszywych przyjaciół i prawdziwych wrogów.
Staraj się mimo to. 


Dobro, które czynisz, jutro zostanie zapomniane.
Czyń dobro mimo to. 


Uczciwość i otwartość wystawią cię na ciosy.
Bądź mimo to uczciwy i otwarty. 


To, co zbudowałeś wysiłkiem wielu lat,
może przez jedną noc lec w gruzach.
Buduj mimo to. 


Twoja pomoc jest naprawdę potrzebna.
Ale kiedy będziesz pomagał ludziom, oni mogą cię zaatakować.
Pomagaj mimo to. 


Daj światu z siebie wszystko, a wybiją ci zęby.
Mimo to dawaj światu z siebie wszystko.


(Matka Teresa)


Ano tak.Matka Teresa jest święta. Ja nie. Piękne te intencje i jakże prawdziwe. Szczególnie to,-że dobro które czynisz jest tak często już jutro pozapominane.
Widzę to chociażby po zachowaniu mojej własnej córki. Na złość mamie odmraża sobie teraz w tym upale własne uszy, tam na wsi. Dzwonię do niej i pytam co tam u nich -a na to Ona ,a co ma być słychać. Ja jej na to. Nic mi nie powiesz- na to Ona a co mam ci powiedzieć. A dzwoniłam bo tu poczta jest dla nich i już dwa dni temu dzwoniłam i nikt nie odbiera tych listów.Jasia, mama mojej synowej już jest tu u synowej po operacji, podobno czeka ją chemia. Wczoraj się źle poczuła mdlała i zawieźli ją do szpitala. Po kroplówce i jakiś badaniach odesłali ją s powrotem. 


Takie jest to nasze życie. Staraj się mimo to mówi Teresa. Wiśta wio łatwo powiedzieć, no nie?



sobota, 7 lipca 2012

Prywatnie prześladuje mnie pech

Już dawno nie miałam takie pechowe sytuacje jedne za drugimi. Znów zalało mi dół domu. Może nie tak mocno jak zeszłego roku, bo młodszy syn dół odciął mi od kanalizacji. Ale dlaczego znów miałam tam wodę? Może teraz z tej rury którą mi założył  teraz mi leci jak tak moc wody z nieba leci, i nie nadąża ściekać? Ale woda to jeszcze nie wszystko,tylko w kącie w tej wodzie leżał nieboszczyk kot. I to nie mój . Wszedł do mnie by wyzionąć ducha. Brat się ulitował i mi pomógł go pochować. Szczegóły za oszczędzę bo przy tym upale i w wodzie wystarcza trochę wyobraźni jak to wyglądało. Teraz wysiadł mi telewizor. No i widzę że mam kłopoty nie dość z moim komputerem bo to już wiekowy sprzęt, To jeszcze się dowiaduję 
że moja przeglądarka nie jest juz obsługiwana przez Bloggera. Przecież ja się na tym ustrojstwie nie znam.
       Najpierw kłopty miałam w Onecie a tak sie tu juz zadomowilam. Ech chyba chcialam z motyka na księżyc. Jakaś szarańcza mi teraz wleciała przez otwarte okno. Brr.A noc wyjątkowo spokojna i ciepła. Muszę szarańczę jakoś wyprosić bo mi tu niebezpiecznie fruwa nad głowy.
Złapałam ja i chyba niezbyt jej sie to podobało. nie wiem czy by mnie ugryzła, jednak taki ruch w kierunku moich palców zrobila. Wrzasnęłam i prawie zawał tu jeszcze przez to bydlę dostanę.
Gdzieś tu jest ta zaraza jedna. Chyba sie stąd wyniosę. Może jutro sobie pójdzie. A ja daję ztąd drapaka.

poniedziałek, 2 lipca 2012


Zupa z serków topionych
Składniki:
- 2,5 szklanki wody
- kostka rosołowa
- 4 serki topione (trójkąciki) o dowolnym smaku

Do gotującej się wody wrzucamy kostkę rosołową a kiedy się rozpuści dodajemy serki. Mieszkamy wszystko aż się rozpuści. Zupę można podawać z groszkiem ptysiowym, grzankami albo makaronem.
Smażony ser
Potrzebne będą:
Grube plastry sera żółtego (obojętnie jakiego, może być także jakiś zapomniany uschnięty kawałek znaleziony w lodówce)
Jajko,
Bułka tarta
Przyprawy – vegeta, papryka w proszku
Sposób przygotowania:
Posyp plastry sera słodką lub ostrą papryką, przyprawą do kurczaka lub vegetą.
Następnie obtocz ser w roztrzepanym jajku, a potem w bułce tartej.
Smaż na patelni w mocno rozgrzanym.
Jako dodatek proponuję surówkę, chleb bądź ziemniaki.
tanie obiady
fot.Ales Liska/Shutterstock.com
Ziemniaki z marchewką
3 ziemniaki
1 marchewka
Cebula, czosnek
Sposób przygotowania:
Ziemniaki i marchew obierz i pokrój w plastry około 3 mm, połóż je na patelnię i zalej wodą - tyle aby zakryć warzywa, dodaj pół kostki rosołowej. Gdy ziemniaki się już nieco podgotują, a woda odparuje dodaj posiekaną drobno cebulę i wyciśnięty czosnek i całość polej olejem. Duś całość kilka minut, aż do miękkości.
Jako dodatek proponuję jajko sadzone lub w wersji mniej uciążliwej keczup bądź musztardę.
Praca konkursowa naszej internautki

 
Wypróbuj także:

Lato. Upały nie zachęcają do garów i stawania przy kuchni,ale co robić jak jeść się chce, mimo wszystko. 
Te przepisy znalazłam w necie i są propozycją na szybkie jedzenie dla studentów. 
Może jednak czasem i nie tylko studentom jednak teraz w tą kanikułę przypadną do gustu niejednej albo niejednemu z nas. Pewnie mojej wnuczce Oli także bo już się do garów dobiera, a pizza w jej wykonaniu była nawet jadalna i smaczna. Smażony ser już jadłam. Jest przysmakiem mojej córki. Ja wolę jednak kotlet wieprzowy, bom mięsożerny człowiek. Pozdrawiam zaglądających i ładnej pogody wszystkim życzę. Ale bez takich okropnych upałów jak dla mnie.

niedziela, 1 lipca 2012

Słowo na niedzielę


Ten post adresowany jest przede wszystkim do mnie. Do was też? No dobrze, dobrze . Już idę do łóżka . Nie wiem tylko czy zasnę bo nawet teraz nie ma czym oddychać.(Strasznie mądre to co tu napisane no może nie!)


Idź w porę spać

Wielu ludzi to ofiara niezdrowego trybu życia. Pracują nieraz nawet mniej niż inny, a wyglądają najczęściej na strasznie zmęczonych, szczególnie rano. O świcie, na ulicy, widzimy same smutne, zniechęcone twarze. Niechętnie, bez zapału zaczynają nowy dzień. Z niektórymi w ogóle lepiej rano nie rozmawiać. Mnóstwo nieprzyjaznych twarzy w urzędach i warsztatach, przy maszynach do pisania i innych urządzeniach, przy kasie i w kuchni.
Wielu ludzi chwyta się wszelkich dostępnych środków i środeczków, by się sztucznie „podreperować”. W ten sposób często doświadczają kuracji, która więcej szkodzi niż pomaga. Stają się np. ofiarami telewizji, która sama przez się jest czymś dobrym, ale może też okazywać się zgubnym nałogiem dla ludzi, którzy jej ani siebie nie potrafią opanować. Są też ofiarami wielogodzinnych posiedzeń, gdzie się tak wiele mówi a najczęściej nie ma się nic do powiedzenia.
Idź spać w porę,
jutro musisz być w dobrym nastroju.

piątek, 29 czerwca 2012

Moje życie codzienne


Mamy nowe zmartwienie w naszej rodzinie.
 Mama mojej młodszej synowej jest po ciężkiej operacji i wszystko wskazuje na to że to rak niestety i to ten złośliwy.
 Pilnowala tu w domu mojego syna moje i jej wnuki Pawła i Magdalenkę.
Teraz synowa jak na razie jest szukająca pracę, a Paweł pójdzie do pierwszej klasy,Magda do przedszkola.
 Synowa mnie niechętna, dotąd odmawiala niemal od początku mojej pomocy.
Teraz jak zabraknie pomocy jej mamy może ja się na coś przydam,bo chętna to ja zawsze byłam i tak pozostaje to aktualne nadal.
 Córka mieszka już u siebie, i tam już będę chyba mniej potrzebna ,
chociaż ciężko jej będzie w mniejscowości w której nie ma nikogo z bliskich do pomocy,
 a trochę to stąd daleko jak dla mnie.,
 Jazda jak dla mnie to tylko pociągiem jak bym tam do niej pojechała.
 To dziś na tyle,trochę o tym co sie tu u mnie dzieje.
 A w moim domu teraz czyściutko cicho i spokojnie. 
Za to zaczynam porządki w moim ogrodzie.
 I powiem wam że po tych młodych to i tam mam co porządkować.
 Balaganiarze z nich okropni. Tylko chodzę i zbieram porozrzucane zabawki,ale nie tylko.
 Mam nadzieje że tam u siebie będą lepiej o wszystko dbali. 

wtorek, 26 czerwca 2012

Śląsk moja mała ojczyzna- trochę smutna przeszłość

http://www.silesia-schlesien.com/index.php?option=com_content&view=article&id=136:pawe-piotrowski-utracone-skarby-ziem-odzyskanych&catid=37:artykuy



Ziemie zachodnie po wojnie stopniowo były zasiedlane przez osadników, którym nowy krajobraz kulturowy wydawał się obcy i zimny. 
Pomimo wysiłków propagandy, która przekonywała, iż zamieszkali na ziemiach rdzennie piastowskich, architektura miast i wiosek była tak niemiecka, że dla wielu wręcz odpychająca.
 Do tego dochodził problem nastawienia marnie wykształconych decydentów lokalnych.
 Niestety, świadectwa ich głupoty do dziś dane jest nam na własne oczy oglądać. 
Wiele pereł gotyckiej i barokowej architektury środkowoeuropejskiej, które przetrwały wojnę oraz przejście wojsk sowieckich,
 popadło w ruinę z powodu zaniedbań nowych władz. 


O podejściu dygnitarzy do ratowania historycznej spuścizny może świadczyć przykład Nysy, nazywanej niegdyś śląskim Rzymem.
 To wspaniałe miasto zostało ciężko doświadczone przez wojnę, ale przy odrobinie dobrej woli dało się jeszcze ocalić wiele bezcennych zabytków.
 W tym celu kierownik miejscowej pracowni konserwatorskiej, inż. Stanisław Kramarczyk zajął się zabezpieczaniem wypalonych kamienic. 
Jednak już w 1948 roku niejaki A. Surman, prezes miejscowego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, donosił do władz wojewódzkich, aby zaprzestano "zabezpieczania bezwartościowych obiektów".
 Mówiąc o bezwartościowych obiektach, Surman miał na myśli wszystkie budynki. 
Według niego na miano zabytku nie zasługiwała "mała mieszczańska kamieniczka wyzyskiwacza czy bogacza złotnika".
 A niszczejący budynek, który nie jest zabytkiem, można rozebrać. 



Ratunek skarbom architektury przyniosła dopiero odwilż po śmierci Stalina. Wyrosło nowe pokolenie młodych historyków sztuki, którzy podchodzili do spuścizny kulturowej ze zrozumieniem, a nie lękiem. Adiunkt Muzeum Śląskiego, wówczas młody magister, Mieczysław Zlat, pierwszy pisał o "prawdziwej katastrofie zabytkowej" na ziemiach zachodnich. Wraz z innymi historykami udało mu się przekonać władze, że gotycka architektura sakralna była budowana w okresie panowania Piastów i stąd warta jest renowacji. Dla władz komunistycznych polskość była ważniejsza niż walka z religią.

Dzięki temu na ziemiach zachodnich zaczęto odbudowywać średniowieczne kościoły. Jednak lekceważona architektura mieszczańska niszczała. W miastach zaczęto wyburzać kamienice, by zrobić miejsce dla zwulgaryzowanej architektury modernistycznej, czyli betonowych pudełek bloków. Typowym przypadkiem jest Legnica, gdzie w połowie lat 60. podjęto bezprecedensową decyzję o wyburzeniu całego starego miasta. W miejsce zabytków, zespół młodych architektów zaprojektował osiedle bloków, całkowicie ignorując średniowieczny układ ulic.

 Ale teraz wyrosły całe pokolenia, dla których to Dolny Śląsk jest małą ojczyzną. W wielu miejscach rozpoczęto rewitalizację serc zabytkowych miast. Zmienia się również obraz wsi: prywatni właściciele odbudowują dwory, pałace, a nawet zamki. Niestety wiele, zbyt wiele zabytków zostało bezpowrotnie utraconych.
(Paweł Piotrowski, historyk z wrocławskiego IPN)  


Archiwum bloga