środa, 1 października 2014

Dziś chce się tyko upewnić że jesteście





-A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? – spytał Krzyś ściskając misiową łapkę 
-Co wtedy? 
-Nic wielkiego.-zapewnił go Puchatek. 
-Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika. 
- Puchatku? 
- Tak Prosiaczku? 
- Nic, tylko chciałem się upewnić , że jesteś. 
- Wiesz Prosiaczku… 
miłość jest wtedy, kiedy kogoś lubimy.. 
za bardzo. 
Przyjacielu, jeśli będzie Ci dane żyć sto lat, to ja chciałbym żyć sto lat minus jeden dzień, 
abym nie musiał żyć ani jednego dnia bez Ciebie. 
- TO prawda.. – mruknął Puchatek, spoglądając w lustro i klepiąc się po brzuszku. 
- nie liczy się rozmiar, liczy się puchatość. 
Kiedy zawołasz do króliczej norki; Hej, jest tam kto, 
a głos z wnętrza odpowie; Nie !, to znaczy chyba, 
że nie jesteś mile widziany. 
- Prosiaczku, nie masz ani krzty odwagi. 
- niełatwo jest być odważnym.- odparł Prosiaczek lekko pociągając nosem 
-kiedy jest się tylko bardzo małym zwierzątkiem. 
- A ty Kubusiu, czego sobie zażyczyłeś? 


- Ciebie. 

Jakoś czuję się dziś nie bardzo komfortowo..

                 ***********


http://www.kalbi.pl/europejski-dzien-seniora

Dzień Seniora obchodzony jest w kilku wariantach na poziomie globalnym i lokalnym: 1 października jako Międzynarodowy Dzień Osób Starszych, 20 listopada jako Ogólnopolski Dzień Seniora oraz 20 października jako Europejski Dzień Seniora. Wszystkie daty mają jednak wspólny cel – kształtować społeczne postrzeganie osób starszych oraz podejmować wszelkie działania mające na celu zapewnienie im godnego życia. Do najważniejszych zadań należy więc walka z wykluczeniem osób w podeszłym wieku, ułatwienie dostępu do opieki medycznej, a także do pełnego życia kulturalnego i społecznego.

http://wyborcza.pl/1,95892,14716851,Seniorzy_chetnie_porownuja_Polske_do_Europy__Zawsze.html

Więcej optymizmu!

Mam 71 lat, jestem na emeryturze od 5 lat. Jestem nieco zaskoczony niskimi "notami" polskich emerytów na tle innych nacji. Zgadzam się z opinią o służbie zdrowia, zdarzają się wypadki rejestracji do lekarza specjalisty na następny rok. Zgadzam się, że mamy niskie dochody, natomiast nie rozumiem tak niskiego notowania w pytaniu o sens życia. Nie zgadzam się z opinią, że Polacy to pesymiści, najlepszym dowodem jest fakt, że zwalczyliśmy socjalizm.

Fakt, że moi rówieśnicy i starsi nie mieli możliwości wystarczającego zabezpieczenia sobie wieku emerytalnego pod względem finansowym. Zgadzam się też, że jako nacja jesteśmy malkontentami, bo tak ukształtowała nas historia.

Ale jeżeli chodzi o mnie i moją Żonę, jesteśmy optymistycznie nastawieni do życia, a sens życia widzimy nie tylko w naszych wnuczkach. Takiego nastawienia do życia, życzę wszystkim emerytkom i emerytom. Andrzej Nadel-Turoński

Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,95892,14716851,Seniorzy_chetnie_porownuja_Polske_do_Europy__Zawsze.html#ixzz3EszWUNg


Takiego nastawienia do życia, życzę wszystkim emerytkom i emerytom.

Uleczka się tu  bardzo chetnie podpisuje



Przypadkowo przy Tak doniosłym święcie, to sobie nową komókę zafundowałam wczoraj. Nawet już mój blog na niej sobie zaklikałam. Fajna jak na razie, i łatwa w obsłudze..

wtorek, 30 września 2014

Ech martwię się..

Dziś już ostatni dzień września. ale ponieważ jeszcze u nas tego roku przymrozku nie było, to nie bedę narzekać dzis na pogodę, ale na ten pedzący niemilosiernie czas.

Byłam wczoraj w Gliwicach wywolać zdjecia z Chorwacji, i teraz jedynie one pozostaną dla mnie miłą wakacyjną pamiatką.

Moja Synowa natomiast źle wspomina te wakacje. Cos jej dolega zdrowotnie. Bylam tam wczoraj u nich i jestem zmartwiona.
A poszłam pokazać fajne te zdjecia z naszych wspólych wakacji. Lezała jak przysłowiowy placek z gorączką

Jest taka szczuplutka , i  jeszcze, a może wlaśnie dlatego, strasznie marudna jeżeli o jedzenie idzie.

To bardzo mila i kochana osoba, ale nie mam pojęcia czy jej wygodzę z tym moim gotowaniem, bo zaproponowałam gotowanie.
Nie wiem czy wogóle skorzysta z mojej propozycji,
bo wnuczka chyba dziś jest w domu(dorabia sobie nie codziennie do swoich studiów).

Ech martwię się.,..ale na siłę pchać się do ich zycia jakoś też nie mam wielkiej ochoty, bo nigdy tego nie robiłam.


niedziela, 28 września 2014

Miłej niedzieli

Witam dziś pięknie wszystkich którzy tu do mnie zagladają w ten piękny tu u mnie za oknem wrześniowy niedzielny poranek.
Mam nadzieję,że taki pozostanie już do samego wieczora, bo jak to mowią-dzień przed wieczorem chwalić nie należy.
Ze zjedzeniem śniadania jeszcze trochę muszę poczekać, bo biorę rano tabletkę na niedoczynność tarczycy, a po niej przeż jakiś czas nie powinno się jeszcze jeść śniadania.
Ale dziś jak co rano, wlazłam na moją wagę w mojej łazience, i się cieszę jak ta głupia, że waga idzie w tym tak dla mnie upragnionym kierunku. Wprawdzie pojawiły sie nowe zmarszczki na mojej twarzy, ale ja to przyjmuję z pewną już determinacją, jako coś, co nadchodzić w końcu musi ,zgodnie z wiekiem, a najważniejsze dla mnie przecież jest to, że już tych prawie 10 kg(brakuje 0,5kg) dzwigać mój stary kręgosłup nie musi. Co to znaczy odchudzone jedzenie. U mnie to działa.. Idę jeść śniadanie. Miłej niedzieli-;)))

http://www.poradnikzdrowie.pl/diety/otylosc/Zmiana-nawykow-zywieniowych-kluczem-do-odchudzania_33890.html

11komentarze
Autor: dr Krzysztof Wojciechowski
Gdyby odchudzanie było proste, każdy miałby sylwetkę Wenus lub Apolla.

 Ale to wielki trud, który wymaga silnej motywacji, konsekwencji i uporu w dążeniu do celu.

 Skuteczne odchudzanie oznacza zmianę nawyków żywieniowych i regularne ćwiczenia.

 Jednym słowem trzeba zmienić styl życia na bardziej aktywny.

(Tu wkleję moją uwagę co do aktywnego trybu  życia. Ja swój tryb nie zmieniam, bo po takich sztucznie zaaplikowanych przeróżnych aktywnościach, jak przestaniemy, to będzie jak z tym jedzeniem, podobny efekt jojo)
Jedzenie jest przyjemnością. To prawda. 
Wiele osób dopowie jeszcze, że muszą jeść, żeby żyć. To też prawda, ale w tym stwierdzeniu tkwi już zalążek usprawiedliwienia ewentualnej porażki próby zmniejszenia ilości tego, co mają ochotę położyć na talerzu.
 Nie można przecież, sugerują, rezygnować z czegoś, co jest niezbędne do przeżycia. 
Ale to właśnie rozkosz jedzenia, którą natura stworzyła, aby ułatwić nam przetrwanie,
 prowadzi do systematycznego zwiększania zapasów tłuszczu w organizmie człowieka.

(http://www.poradnikzdrowie.pl/diety/otylosc/Zmiana-nawykow-zywieniowych-kluczem-do-odchudzania_33890.html




Obrazek z sieci

sobota, 27 września 2014

cieszę się z tego, co jest.-;)))

Uśmiecham się do siebie

 wszystkimi 

danymi mi przez życie

 zmarszczkami, i cieszę się z tego,

 co jest.-;)))


Musiałm to wpisać, taki mam dziś

 świetny nastrój.


Orzech włoski orzechy

Idę do ogrodu Syna zbierać

 orzechy ....

Uzbierałam pół wiadra, a synowa drugie tyle. Teraz mam czas na kawę.(jest prawie 17godz.)
 W poniedziałek jak pogoda dopisze następne zbieranie.
A u nich na obiad syn ugotował ozorki wieprzowe, palce lizać(syn uwielbia gotować ,a synowa nie lubi, więc panuje zgoda między nimi).
 Ja tylko 2 plastereczki na smak skosztowalam, bo dawno już po moim dosyć kalorycznym obiedzie byłam.


http://www.drzewapolski.pl/Drzewa/Orzech/Orzech.html




Rozmaitości: Najstarszy w Polsce orzech włoski rośnie wg Pacyniaka w Celbowej - wieś gm. Puck, woj. gdańskie. Liczy on 129 lat, ma obwód 291 cm, a jego wysokość wynosi 23 m. Niektóre egzemplarze dożywają 500 lat. Myśliwi i rusznikarze poszukują orzecha na osady do broni. Jądra orzechów zawierają tłusty olej wytłaczany do celów technicznych i spożywczych. Ciemnobrązowe drewno jest cenione na fornir i do wyrobu mebli.
Wszystkie części orzecha włoskiego: konary, kora, liście i łupiny zawierają substancję ograniczającą rozwój innych roślin. Substancja ta to juglon. Podłoże wokół drzewa jest także przesiąknięte juglonem. Dlatego należy dokładnie zbierać liście opadające na grządki czy rabaty. Nie należy dodawać ich do kompostu. Najlepiej palić je od razu.



czwartek, 25 września 2014

raport całodzienny dziś tu u mnie

Nie komentujcie proszę jeszcze pod tym dzisiejszym postem, bo to będzie taki dziwny post o całym tym dzisiejszym dniu, którego tak naprawdę jeszcze nie rozpoczęłam, choć już 9 minęła. Poszłam wczoraj chyba za wcześnie spać, potem nawet koło 3 nad ranem komputer włączyłam bo się do tego czasu zdążyłam już wyspać. Potem wydawało mi się że nie śpię, a jednak zaspałam . Nawet mój nowy budzik pokazuje dokładnie to samo co i komputer, że Uleczka zaspała.
Pamiętacie to,jaka byłam przerażona kiedy stanęłam pod koniec lipca na mojej wadze która bezlitośnie pokazała 9 i pół kg?(79,5)
 I jak sobie przysięgłam ze teraz jest szlus i kropka i coś z tym żywieniem moim zrobić muszę inaczej?
 No i nadszedł dziś taki dzień, że weszłam 3 razy na wagę bo oczom nie mogłam uwierzyć, ale to prawda najprawdziwsza. 1, 5 (71,5)a po, to już cyfra z zerem, czyli goła 70. To i tak jeszcze za dużo ,ale już i tak nie wierzyłam, że to  kiedyś się  wydarzy.

Teraz idę sobie na śniadanie..(wcześniej tylko kawa zamiast śniadania) powoli do tych śniadań sie przyzwyczajam..

No i po śniadaniu, czyli talerz pelen musli, a do kawy dodaję łyżeczkę cukru, bo przecież to nie ma być odchudzanie ,ach idę dziś na moje zajecia ruchowe do ogrodu. Czas na kosiarkę.. 


Było co kosić . Dobrze ze kosiarka to wytrzymała.Raczej już kosa byłaby na tak wysoką trawę potrzebna..




Znajda i Tygryska mi kibicują przy koszeniu trawy kosiarką


od strony schodów do domu, to już widać ten trochę jesienny obrazek ogrodu

Tak ładnie teraz zielono jeszcze i te miechunki wśród zieleni. Nie tylko w Chorwacji jest pieknie. 

ZdjęcieZdjęcieZdjęcieZdjęcie
ZdjęcieZdjęcieZdjęcieZdjęcieZdjęcieZdjęcie

Data na tych zdjęciach nieaktualna , bo je przed chwileczką w ogrodzie cykałam,a  dziś już 25 jest września





Jak to się mówi że cudze chwalicie, a swego nie znacie..

******************************************************
W kuchni gotuje się obiad, czyli kasza gryczana dziś u mnie. Bardzo lubię do niej maślankę , a kaszę okraszam smażoną cebulką na odrobinie oleju i plastereczkiem wędzonej słoninki drobniutko pokrojonej. 

A przed chwilką zjadłam kiść winogron kupioną wczoraj w Biedronce. Moje winogrona zeszłego roku ,to była prawdziwa klęska urodzaju, a w tym roku pusto. Widocznie pauzują sobie..

Jak widać nie jest mi tu nudno. Mam co robić, takze tu w domu. Dzis tak w międzyczasie na piętrze umylam podlogi w łazience, na galerii, i schody w dół na parter. 

Muszę zadzwonić do Córki, czy przyjedzie dziś, bo jak nie, to samej się wybiorę do Tesco. Jakoś nie potrafię ostatnio w domu wysiedzieć..

Idę do kuchni bo czas na obiad..

jest 16, 14 i jestem dawno po obiedzie. Zaliczylam w telewizji 2 seriale, nie zadzwonilam do córki, pada deszcz i nigdzie juz sie nie wybieram . 

Włączę ulubioną muzyczną klasykę i trochę jeszcze dom tu i tam ogarnę, bo do wieczora jeszcze daleko troszkę

Ale zimno coś w domu, to idę zapalić piec centralny węglem w kotlowni..

Kończę już i czekam teraz już na Wasze komentarze ..

Zapomnialam napisać, że nie będzie mnie tu z nowym postem do przyszłego tygodnia...natomiast do Was bedę zaglądać na bieżąco.





środa, 24 września 2014

Dawno, dawno temu...

Małżeństwo to podróż w nieznane,

Wilk, koza i kapusta
*******************************************


Zachciało się kozie męża
wziena sobie wilka,
a jak wlazła do koszyka
to się go aż zlękła.

Co się boisz głupia kozo

 bedymy se pszali,
przeca musisz się radować
 kej my sie pobrali.

Chnet pod dębem

na polanie
wesele zrobimy,
na polanę wszystkich wilczków


 z lasa zaprosimy.



Przyleciały wilczki z lasa

na ogonach siadły,
tak sie wszystkie radowały,
że aż kozę zjadły.

(Z katowickiej Radiowej Czelotki,to śląska spiewka)


*********************************************
W 1966 roku 24 września w urzędzie stanu cywilnego zmienilam mój stan cywilny...

A dziś jak i w tam ten dzień, słoneczko świeci, a parasol wczorajszy może się wysuszyć.Słoneczka wrześniowego wszystkim tu zaglądającym do mnie życzę -;)) 

Teraz jest już godz. 12,42 a ani jedem komentarz, to jeszcze tu coś dopiszę. Otóż dziś z rozpędu ,i z dawnego przyzwyczajenia wyszłam z domu bez śniadania. Za późno się zorientowałam, i teraz dopiero banan zjadłam. Co na obiad jeszcze nie wiem,choć dawno rybka nie była na moim talerzu, a w lodówce paluszki rybne i frytki. Byłam w ciucholandzie i tam troszkę poszalałam, jako że już widoczny u mnie ten ubytek kg na moim grzbiecie, i za mniejszym rozmiarem już się rozglądam. Wymieniłam także dziś baterie w moich zegarkach na rękę,i przy okazji chiński budzik zakupiłam, ale muszę go póść wymienić ,bo to szmelc jest kompletny. Wskazówki nikagda się przesuwać nie chcą, hehe. Ale na ścianę to sobie także taką taniochę dawno temu zafundowałam, i zupełnie dobrze chodzą od paru już dobrych lat. Pogoda piękna słoneczna dziś. Z córką się umówiłam, muszę zapytać czy przyjedzie dziś do mnie, bo jak nie, to po obiedzie wyruszam na dalsze zakupy, ale to już z moim wózkiem na kółkach. Jarzyny i owoce już mi się skończyły..Ale się rozpisałam hehe.. zmykam więc do kuchni włączyć frytkownicę..

I po obiedzie. Z córką nie wypali bo jest po pogrzebie młodej 42 lat, dobrej znajomej mojej córki ,matki małych dzieci(najmłodsze 5 latek). Biedaczka dostała nagle wylew(podobno tętniaka w głowie miala. Rozumiem moją córkę jak najbardziej, to też sama wyjdę sobie ten budzik wymienić, a to raczej jest taki pretekst, bo nie mam ochoty na siedzenie dzisiaj w domu przy tak ładnej pogodzie..

wtorek, 23 września 2014

Pod parasolem tak dobrze dziś iść hehe


Zimno i pochmurno.
 Źle dziś spałam, ale tak już czasem mam, i leżę sobie cierpliwie czekając na sen.
 Już nie wychodzę szperać po lodówce ,albo sięgać po czekoladki włączając telewizję,
choć bardzo ciekawe programy własnie nocą nożna zobaczyć na satelicie ale moje oczy też wymagają odpoczynku. Wczoraj zabrałam już moje przemoczone kaktusy i niektóre doniczkowe do domu,
dziś zabiorę już także moja palmę, bo nie przestaje być pochmurno i deszczowo.
Ale i tak się cieszę że już w domu u siebie jestem. Przed wyjazdem drewno na opał zakupiłam i niestety leży i moknie . Na koszenie trawnika też za mokro, a trawa rośnie jak szalona w tym deszczu. Podobnie winobluszcz. Nie wiem co dziś na obiad bo jeszcze trochę spaghetti mi od wczoraj pozostało. Wczoraj sos pomidorowy ,to może dziś grzybowy, bo zamrożone pieczarki w lodówce.

http://przesmacznie.blogspot.com/2013/11/sos-pieczarkowy.html



Składniki na 2 - 3 osoby:

  • 25 dag pieczarek 
  • cebula 
  • 1 kostka drobiowa (można pominąć) (ja daję tylko odrobinę kostki grzybowej)
  • 1 łyżka margaryny (u mnie olej rzepakowy)
  • pieprz, sól 
  • 2 szklanki wody 
  • 1,5 łyżki mąki 
  • 3 łyżki śmietany 18 %
  •  pół szklanki zimnej wody

Sposób przygotowania:

Pieczarki obieramy, kroimy na talarki.
Pieczarki podsmażyć na margarynie w rondelku aż odparuje z nich woda. Dodajemy posiekaną cebulkę i chwilę razem dusimy. Podlewamy wodą, wrzucamy kostkę rosołową i gotujemy.
Gdy pieczarki zmiękną przygotowujemy sos do zagęszczenia. 


W osobnej misce mieszamy śmietanę, mąkę i pół szklanki zimnej wody. Całość przelewamy do pieczarek i mieszamy by nie porobiły się grudki. Doprawiamy pieprzem i ewentualnie solą. Całość doprowadzić do wrzenia. 

Ja osobiście te pieczarki smażę tylko trochę, i nie dodaję wody,mąki
 i śmietanki, jedynie odrobinę masła dla zapachu.
Kładę pieczarki  na te spaghetti i jem. 

Archiwum bloga