Na przykład o czasach tuż po wojnie. W domu było tylko palone w piecu kuchennym i tylko koło pieca było ciepło. Kiedy było mroźno wstawiano jeszcze żeleźniok który lepiej rozgrzewał pomieszczenie kuchenne.
Cała reszta domu to była nieopalona i zimno wszędzie było jak w psiarni. Ani radia, ani telewizji, więc w te długie wieczory takie jak teraz rozmawiano i wspomniano dawne czasy.W powietrzu unosił się zapach pieczonych jabłek na płytach kuchennego pieca i czasem także zamiast ponczu kompot z śliwek z cynamonem i goździkami na gorąco. Mniam.(robię go jeszcze czasem i teraz)
Laliśmy także w Andrzejki wosk do miski z wodą, a jak wosk zastygł trzymaliśmy go ,a
na ścianie ukazywały się jakieś dziwne cienie z tego wosku.
Potem już od fantazji zależało co się widziało. Taka wróżba która miała powiedzieć o tym co nas czeka w nadchodzącym roku.
Wieczorem moja Babcia chętnie nam opowiadała o własnym dzieciństwie na tej dawnej naszej wsi opolskiej, a tak ciekawie opowiadała, że musiała te swoje opowieści wielokrotnie powtarzać, bo dzieciństwo miała naprawdę piękne,pośród licznego rodzeństwa, bo było ich dziesięcioro; 5 chłopców, i pięć dziewczynek. Mieli pracowitych rodziców i biedy u nich nie było.Ciekawie także opowiadała o szkolnych przygodach, bo szkoła tu na Śląsku w tamtych czasach była juz obowiązkowa.
Nie oznacza to jednak że była jedynie zawsze sielanka.O nie! Opowieści czasem były prawie dla mnie jak horror, kiedy opowiadała o tym jak im stodołę pełną zboża tuż po żniwach ktoś z zawiści podpalił, i to dwukrotnie, bo po odbudowie na drugi rok była ta sama tragedia..opowiadała jak cała ich gromadka dzieci wystraszona w nocnych koszulkach na dworze w nocy patrzała z przerażeniem na pożar w czasie kiedy próbowano ratować to czego juz raczej ratować się nie dawało. Ryki zwierząt (-; okropne to opowiadanie. Ale uwielbiałam je i biedna babcia opowiadała i wspominała tamten dramat z łzami w oczach.. Ale to było dawno juz temu.
A teraz? Nie ma u mnie wnuków mało kiedy zaglądają, i nawet jak czasem przychodzą i chcę opowiadać, to mówią; babciu, wiesz,może kiedyś ,innym razem, bo się spieszą.Albo trakcie opowiadania zadzwoni komórka;Babciu, muszę już iść... Poza tym- telewizja, komputer , filmy. Na rozmowy czasu nie ma. Takie teraz czasy.
Dlatego nie dziwcie się że tu dziennie koczuję przy kompie. Tu mi przynajmniej nikt nie przerywa..









