czwartek, 5 grudnia 2013

Pozwólmy dzieciom wierzyć ,dopóki tylko chcą i mogą wierzyć.






Okrucieństwem jest człowiekowi zabierać jego wiarę.


Proszę o nastrój przedświąteczny

Prawdziwa albo i nie ,ale jak dla mnie bardzo pouczająca opowieść. Pozwólmy dzieciom wierzyć ,dopóki tylko chcą i mogą wierzyć.
Okrucieństwem jest człowiekowi zabierać jego wiarę. Miłego dnia wszystkim zaglądającym



Kilka dni przed Bożym Narodzeniem p. Gertruda rozpoczęła w klasie okrutną grę, która jej zdaniem miała zadać śmiertelny cios dawnym „przesądom”. Wycelowała jak zwykle w Anielkę.
„Dziecko – powiedziała – jeśli cię rodzice wołają – co czynisz?” „Przychodzę”. „Lecz wyobraź sobie, że oni wzywają twoją zmarłą babcię?” „Ona nie przyjdzie”. „A gdyby wołali Babę Jagę albo Czerwonego Kapturka?” „Nie przyjdą – to są postacie z bajki”. „Wspaniale! Zaraz zrobimy próbę. Anielko, wyjdź na chwilę z klasy!”.
Dziecko wyszło. A teraz dzieci – powiedziała nauczycielka – wołajcie ją głośno! Wszystkie razem! „Aniela! Aniela!” – krzyczało z całych sił trzydzieści dziecięcych głosów. Anielcia weszła.
„Widzicie więc moje dzieci. Jeśli ktoś jest przychodzi, gdy go się woła. A jeśli NIE ISTNIEJE nie może przyjść. Czy jeszcze któraś z was wierzy w Dzieciątko Jezus?”
„Tak…” – odezwało się kilka nieśmiałych głosów. „A ty Anielo, wierzysz jeszcze, że Dziecię Jezus cię słyszy gdy je wzywasz?”
„Tak, wierzę, że Ono mnie słyszy!” – powiedziała śmiało Anielcia.
„Bardzo dobrze! Zrobimy doświadczenie. Widziałyście, że Aniela weszła natychmiast, gdy ją wołałyście. Jeśli Dziecię Jezus istnieje, usłyszy wasze wołanie. Krzyczcie więc wszystkie razem bardzo głośno:” „Przyjdź, Dziecię Jezus!” Raz, dwa, trzy: wszystkie razem!
Dzieci spuściły główki. Zapadło kłopotliwe milczenie. Ciszę, w której zawisła trwoga dziecięcych serc, rozdarł szyderczy śmiech nauczycielki.
„Do tego właśnie chciałam was doprowadzić! Oto mój dowód! Nie ośmielacie się Go wołać, bo dobrze wiecie, że Dziecię Jezus nie przyjdzie. A jeśli Ono was nie słyszy, to dlatego, że nie istnieje – że jest tylko mitem!”
Onieśmielone dzieci dalej milczały. Ciężki argument p. Gertrudy, rozkrwawił im serca. Anielcia stała z mocno pobladłą twarzą. „Obawiałam się, że upadnie” – mówiła potem do ks. proboszcza jedna z dziewcząt. Nauczycielka wyraźnie rozkoszowała się zakłopotaniem dzieci.
Nagle Anielcia jednym skokiem znalazła się na środku klasy. Oczy jej płonęły. Zawołała:
- Dobrze! Będziemy Go wzywały! Słyszycie? Wołajmy wszystkie razem: PRZYJDŹ, DZIECIĘ JEZUS!
Wszystkie dziewczęta zerwały się. Stojąc ze złożonymi rękami, z sercami wezbranymi zaczęły krzyczeć:
- PRZYJDŹ, DZIECIĘ JEZUS!
Nauczycielka nakazuje przestać. Oczy ma utkwione w Anielcię. Nastąpiła chwila ciszy ciężkiej, jak konanie. Przerwał ją dźwięczny głosik Anielci: „Jeszcze wołajmy!” – „Był to krzyk, od którego mogły runąć mury” – opowiadała jedna z dziewcząt.
Nagle cicho otworzyły się drzwi. Wszystko światło dzienne zdawało się ku nim odbiegać. Światło rosło, olbrzymiało, wreszcie przekształciło się w ognistą kulę, która rozchyliła się i ukazało się w niej Dzieciątko tak zachwycająco piękne, jakiego jeszcze nigdy dzieci nie widziały. Dziecię uśmiechało się do nich, nic nie mówiąc.
Dzieci opowiadały potem , że obecność Dzieciątka napełniała ich serca niewymowną słodyczą i radością… że było ubrane w białą sukienkę i podobne było do słońca…
Promieniował z Niego taki blask, że światło dnia wydawało się przy nim nocą. Niektóre dziewczynki były oślepione tym blaskiem i odczuwały ból w oczach. Inne wpatrywały się swobodnie bez takiego przykrego odczucia. – Jak długo to trwało? – Dzieci nie umiały określić. Faktem jest, że „eksperyment” p. Gertrudy wraz ze zjawieniem się i odejściem Dzieciątka nie przekroczyły godziny szkolnej lekcji.
Dziecię nie przestawało uśmiechać się do dzieci. Następnie zniknęło w ognistej kuli, która zwolna roztapiała się. Drzwi same zamknęły się cicho. Dzieci zachwycone, uniesione radością, nie mogły wypowiedzieć słowa.
                                     ************************

Nie mam pomysłu na nowy post,

 ale od czego mój stary blog z Onetu.

 To opowiadanie jest z zeszłego roku.

Nie chcę Klarko sprowadzać nikogo tak szybko na

 ziemie i mam nadzieję ze teraz to lepiej po tej

 korekcie się czyta. A pogoda dziś wręcz

 wiosenna.

Ale dla wszystkich którzy muszą palić w piecach

 i liczyć każdy grosz wydawany za opał ,to

 przecież juz jakiś prezent mikołajowy. Choć

 pewnie dzieciom podobałoby się by było biało i

 padał śnieg w tego Mikołaja. 









środa, 4 grudnia 2013

Pokochej Górnika-wszak dziś jego święto czyli nasza śląska Barbórka

Jo co powiadom, jo ci powiadom

pokochej Górnika




obrazek z sieci,

ale szczerze i ja

 dołanczam się do tych życzeń-;)))




jo ci powiadom, jo ci powiadom

pokochej Go!! 

Górnik chłop morowy

na wszystko gotowy

jo ci powiadom, jo ci powiadom




 pokochej Go





Klaterku nie gorsz się że ci te 


Tuste Klapsznity



 buchłam hehe  
                             *****************************
Spotkało sie roz dwóch górników.
- Zeflik znosz śląski napój na k..? - pyto jeden.
- Kwaśnica!
- Psinco!
- No to co?
- Krzynka piwa!
- No to ci teroz też powiem. Znosz śląski napój na d..?
- Nie?
- Dwie krzynki piwa!

 Antek, jak myślisz co jest bardziej ciężkie kilo pierza albo żelaza? - pyto Francek.

- Ty głuptoku, przecież kilo jest kilo!
- No to jakes taki mądry to spuść se kilo pierza a potem kilo żelaza na nogę a przekonosz się co jest cięższe!


Rozmawiają dwaj koledzy z pracy:

- Franek, dlaczego szef jest na ciebie zły od tygodnia?
- Tydzień temu była impreza zakładowa i szef wzniósł toast: "Niech żyją pracownicy", a ja zapytałem: "Tak? A z czego

W niejednej z tych miejscowości samobójcy z przyzwyczajenia idą na tory kolejowe. Ponieważ jednak po reformie na kolei pociągi już tam nie jeżdżą, więc umierają z głodu.

Rozmowa dwóch kolegów.
- Nadal jesteś zaręczony z Małgosią?
- Nie, zerwała nasze zaręczyny miesiąc temu.
- Dlaczego???
- Powiedziała, że jestem biedny...
- Ale powiedziałeś jej chyba, że masz bogatego wujka?
- No tak, powiedziałem. I teraz ona jest moją ciotką...

wtorek, 3 grudnia 2013

Smutne zdarzenie z przeszłości dziś tu wspominam

U Alik,(adres w moich linkach z boku) na blogu dziś czytałam jej post o ludziach niepełnosprawnych umysłowo. Przypomniało mi to historię z bardzo tragicznym i smutnym zakończeniem. A było to tak. Kiedy mój pierworodny syn ukończył 3 rok życia we wrześniu poszedł do przedszkola. Często rano kiedy w szatni go przebierałam w kapcie widziałam trochę starsze przedszkolaki biegnące do okna z wystawą na ulicę i zainteresowało mnie co to tak te dzieciaki tak cieszy, kiedy coś wykrzykują i pokazują paluszkami w kierunku ulicy. A na tej ulicy samiusieńki bez opieki biegł w stronę tego przedszkola maleńki chłopczyk w wieku mojego synka.Sam potem próbował zakładać kapcie a dzieci cały czas mu dokuczały. Żadna z osób dorosłych dzieciom tą niedobrą zabawę zabraniało, ani dziecku nie pomogło ubierać te kapcie. Ja coś takiego długo nie wytrzymuję i nie bacząc na dziwne spojrzenia w moim kierunku pomagałam malcowi i dzieciom pogroziłam palcem mówiąc że to co robią jest brzydkie.  Potem kiedy dłużej już tam się z tym przedszkolem i tymi którzy dzieci przyprowadzały poznałam, dowiedziałam się czyje to dziecko. Ładne najnormalniejsze dziecko, tylko miało pech mieć mamę ociężałą (albo chorą )umysłowo. W prawdzie mieszkali niedaleko tego przedszkola, jednak malec musiał przejść przez wprawdzie strzeżone ,ale jednak tory kolejowe ,
 i przejść jeszcze 2 razy przez jezdnię. A dzieci dokuczały  biedactwu które niczemu przecież było winne. Jedynie dlatego że miał  dziwacznie  zachowującą się matkę.
Rzeczywiście wyglądała i zachowywała się dziwacznie a czasem wulgarnie i agresywnie. Szczególnie kiedy się na swój sposób broniła, albo stawała w obronie własnego dziecka. 
Pamiętam ją potem w szkole, kiedy wrzeszczała od ,,k" na nauczycielki, a powodem były duże kłopoty w nauce  jej biednego dzieciaka. Awcale nie był głupi. Ale niestety w domu zero pomocy, a nauczycielka także miała go w nosie. Nie umiał, no to dwója i już. Pamiętam jak mu łzy leciały, kiedy dostał świadectwo bez promocji do klasy drugiej.
 Miałam w tych latach własne życie zapięte na ostatni guzik, i jak większość pracujących kobiet z dwójką małych dzieci, własne niełatwe życie ,więc potem  utraciłam z oczu sympatycznego chłopczyka.
 Ale najwidoczniej w szkole rozrabiaką nie był, bo byłam wówczas w komitecie rodzicielskim, i o wszystkich sprawiających kłopoty w szkole to się wiedziało. Oj narozrabiał także czasem mój starszy syn w tej szkole,ale jak to czasem chłopcy. Aniołkami to  moi synowie nie byli. Oj nie.
Ale do przodu. 
Pewnego dnia wracałam z pracy i spotkałam po drodze znajomą. Co słychać,  pytam ;To pani nie wie, że ta,,XY" wariatka zabiła swojego męża na oczach swoich dzieci . 
Tragedia straszna. 
Była pijana, i rozbitą butelką od mleka biedaka w brzuch. Horror i straszliwa tragedia.
 Teraz nagle znalazła się pomoc.
 Dzieci wysłano prawie natychmiast na kolonie, bo to był akurat początek ferii,a potem do internatu, i szkoły zawodowe pokończyli z opieką i pomocą naszego Państwa , a matka trafiła pod troskliwą opiekę psychiatry w szpitalu psychiatrycznym.
 Po kilku latach widziałam ją kiedyś w sklepie w Zabrzu, 
czyli była już na wolności.
 Ale oczywiście to najpierw musiało dojść do tak strasznej tragedii, którą mogłoby całkiem możliwe może i nie  być ,
gdyby się tą rodziną zainteresowano grubo wcześniej.


Temat poważny, hehe bo o naszych włosach na naszych głowach

Znalazłam to w sieci
print
Posiadaczką najdłuższych włosów w Polsce była Wioletta Graboś-PawełczykWarszawy (rocznik 1970). Z włosami o długości 243 cm znalazła się na okładce wydania naszej Księgi na rok 2003.
                               ***********************************


Może już zauważyliście że ja mam zwyczaj pisania tak długich komentarzy że nadawają się na posty. To już tu drugi taki post po wczorajszym,który zaczęłam pisać u naszej blogowej Zgagi by w końcu go wpisać tu u mnie jako post. Podobnie robię to dziś. Jest jednak mała różnica. Mam w moich linkach koleżankę blogową o,, nicku" Pogoda. Poczytajcie u niej post na którym u niej jest ten oto temat o włosach i mój komentarz a to dopiero będzie całość tego tu dzisiejszego posta.

A oto ten mój komentarz

Siostra cioteczna mojego śp. męża jest od młodych lat siwa jak gołąbek i kiedyś dawno ją taką widziałam, (może także miała wielką ochotę na naturalność) i przyznam,że jej w pierwszej chwili nie poznałam. 
Okropnie jej było w tej siwiźnie. Miała wówczas może 40 lat ,a może nawet i mniej. Potem jak pamiętam, już zawsze farbowała włosy na ciemne, i przyznam że wyglądała w nich nadzwyczaj korzystnie i młodziej. Teraz 11 grudnia kończy już swoje 85 lat. A dalej farbuje. Nikt zresztą by jej nie dawał taki wiek.A za to moja teściowa,wyglądała w bielutkich prześlicznych jedwabistych lekko kręconych włosach prześlicznie w starszym wieku, o wiele ładniej ,niż kiedy była jeszcze naturalną i o wiele młodszą  ciemną szatynką kiedyśmy się poznały.

                         ************** 
A co na mojej głowie,he he? Włosy oczywiście, i to (albo raczej już nie) niefarbowane naturalne, z nitkami tu i ówdzie już połyskujące srebrem. Kolory, jakie tylko chcecie,były  za czasów moich durnych i młodych na mojej głowie. Podobno byłam już  ruda( i bardzo brzydka ale ojcu się podobałam i zawsze byłam cała Taty) kiedy światło życia zobaczyłam w dniu moich narodzin i ku przerażeniu mojej mamy, hehe.A pierwsze dziecko to chciała pewnie by to był chłopiec, a tu, masz ci los, dziołcha. Potem, jako niemowlę byłam łysa,

print

                                                        *************************************************************
 by po jakimś czasie, zrobić konkurencję fiołkowo- okim dzieciom o srebrnych kręconych kędziorkach. Na zdjęciu pokażę, bo akurat takie mam tu w albumie. I jeszcze mam w albumie z tą łysinką jako 3 miesięczne niemowlę, takie  z czasów dawno, dawno temu. Ale to już innym razem.Koniec  tych wspomnień. Późno się zrobiło, idę spać.

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Świat dziecięcy dawniej i dzis widziany oczami babci

Ach te święta w towarzystwie ,,niegrzecznych" małych wiercipiętów
gify-babcie - babcia7877.gif



Pamiętam te spotkania rodzinno- przyjacielskie bardzo gromadne jeszcze w moim starym mieszkaniu, zanim się tu wprowadziliśmy do tego nowego na wysoki połysk.
 Tam to ci dzieciska mieli raj prawdziwy.
 Bo mogli nie zdejmując buty wchodzić i wychodzić do ogrodu,a w moim pokoju, gdzie stary jeszcze z moich panieńskich czasów był tapczan, a bliziutko niego stała stara mocno stabilna szafa, na którą z tego tapczana dawało się z łatwością dzieciskom wejść i urządzać z tej szafy skoki na ten tapczan.he he
 Jaki płacz był kiedy trzeba było się zabierać do domu.
 Jakie hurra usłyszeli rodzice dzieci, kiedy ich dzieciska dowiedzieli się że szykują się spotkania towarzyskie u Uleczki. Wszystko to się niestety  zmieniło.
 Bo w tych naszych pięknych meblach i wypucowanych na połysk podłogach ,nie ma przecież już miejsca na taki ,,wandalizm" dziecięcy.
A ileż to można w tym wieku siedzieć grzecznie przy zastawionym do przesady stole pełnym jedzenia, którego mamy i tak już nadmiar na co dzień. Trochę szkoda tamtych czasów w tym moim starym mieszkaniu. Teraz jest tam na wysoki połysk przepięknie urządzony dom starszego syna, ale niemile jest widziana wizyta z małymi dziećmi. Więc wspólne święta rodzinne odpadają bo jest czwórka dzieci w wieku przedszkolnym i nikt nie kwapi się robić wspólnych świąt. Zresztą w tym mnie nie wyłączając,bo ostatnio taką wredną babcią się zrobiłam . Nie daję juz rady sprzątać po takich wizytach dom nadający się prawie potem do remontu.

niedziela, 1 grudnia 2013

Czas Adwentu i jarmarki świąteczne-Grudzień zyskuje nową, atrakcyjną oprawę.


http://www.podroze.pl/dzial/poznaj/jarmarki-swiateczne-w-polsce-i-zagranica-atrakcje-/1846/?page=3


Stoiska jak pałace z baśni Andersena, tradycyjne i nieco już zapomniane bożonarodzeniowe przysmaki, krasnoludki spełniające życzenia i święty Mikołaj w otoczeniu pomocników na motorach. Grudzień zyskuje nową, atrakcyjną oprawę. Oto przewodnik po najciekawszych jarmarkach w Polsce i bliskiej zagranicy


WROCŁAW: JARMARK BOŻONARODZENIOWY


Kiedy: 25.11 - 23.12

Atrakcje: Tradycyjnie na początku ulicy Świdnickiej ustawiona zostanie wielka brama, której strzec będą gigantyczne krasnale. Jeden z nich - Prezentuś - to ulubieniec wrocławskich dzieci. Ponoć wystarczy dotknąć trzy razy jego czapki, by spełniły się wszystkie marzenia. W zeszłym roku tuż obok bramy znalazł się sztuczny las z 300 choinek. Maluchy mogły tu spacerować, odkrywając liczne niespodzianki, w tym bohaterów najpopularniejszych bajek. Oczywiście na rynku jak zwykle staną kramy z biżuterią, rękodziełem artystycznym i świątecznymi prezentami. Warto zwrócić uwagę naformę stoisk, władze Wrocławia co roku coraz staranniej przygotowują świąteczne punkty usługowe. Niektóre z nich przypominają lodowe pałace, inne najpiękniejsze krakowskie szopki. Szczególnie interesująco zapowiada się część jarmarku poświęcona bożonarodzeniowej kuchni regionu Dolnego Śląska ze słynnym wrocławskim grzańcem (z wanilią i czarnym pieprzem) na czele. Na wrocławskim jarmarku wzorem lat ubiegłych pojawią się także kupcy z Czech, Niemiec, Austrii, Holandii, Łotwy i Litwy. Przywiozą lokalne produkty i smakołyki, jakich na co dzień nie można kupić w Polsce. Niemal codziennie na scenie ustawionej na Rynku Głównym występować będą kolędnicy oraz artyści z całej Polski. Organizatorzy zapewniają, że w tym roku padnie kolejny rekord frekwencyjny.


ŁÓDŹ: JARMARK ŚWIĄTECZNY


Kiedy: 1.12-23.12

Atrakcje: Na terenie Manufaktury, gdzie odbywa się impreza, znajdzie się między innymi młyn do mielenia złych postępków, poczta Świętego Mikołaja, pojawi się także bajkowy orszak z bohaterami popularnych polskich dobranocek. Można będzie kupić prezenty gwiazdkowe: ręcznie robioną biżuterię, ozdoby choinkowe, świąteczne obrusy i świece. Goście rozgrzeją się grzanym winem i miodem pitnym, skosztują pierożków i krokietów, owoców oblanych czekoladą (dla dzieci przewidziana jest również fontanna z czekoladą), będą regionalne piwa oraz kilka kramów sprzedających przysmaki z Litwy i Łotwy. Nie zabraknie też tradycji - od 10 grudnia do Wigilii goście Manufaktury podziwiać będą mogli wystawę szopek bożonarodzeniowych.

Autor: Bartosz ZwierzZdjęcia: materiały prasowe
       *************************************************************************************************************************
Trochę teraz żałuję że wypisałam się z wycieczki do Drezna ,na której bym dziś była,  pogoda dopisuje, a ja się wystraszyłam zimna, bo takie były prognozy. Trudno. To przynajmniej sobie teraz tu wspólnie po oglądamy i poczytamy o tych wspaniałościach które niepotrzebnie mi umknęły 
http://www.youtube.com/watch?v=M0_HYBCgW9Q
Ave Maria w pięknym egzotycznym wykonaniu kliknijcie bo warto posłuchać . Wszak dziś pierwsza niedziela Adwentu. Miłej niedzieli wszystkim tu do mnie zaglądającym życzę-;))



                                    ************************************





Galeria Niemcy - Drezno - Striezelmarkt, obrazek 40


Jeśli przyjedziesz do Drezna w grudniu, czeka tu na Ciebie inna atrakcja – Striezelmarkt. To najstarszy w Niemczech jarmark bożonarodzeniowy. Pierwsze wzmianki na jego temat pochodzą z 1434 roku. To święto światełek, kolorów i zapachów. Poczuj wzruszająco uroczysty nastrój wśród grzanego wina, ciasteczek świątecznych i pieczonych kasztanów – i skosztuj jedną z drezdeńskich specjalności – świąteczną struclę nazywaną tutaj „Striezel”, którą można opisać trafnie tylko jednym określeniem – światowej sławy.


http://podroze.onet.pl/niemcy-drezno-striezelmarkt/wvxlh


Galeria Niemcy - Drezno - Striezelmarkt, obrazek 2





Highlights





Drezno – inne określenie kultury

Kulturę można interpretować i definiować w różny sposób. Można również powiedzieć po prostu Drezno. Tak wielkie jest bogactwo i przepych wybitnych dóbr kultury, że gość może jedynie otworzyć usta ze zdumienia. A ponieważ drezdeńczycy zadbali również o to, by wszystko było idealnie wplecione w cudowny nadrzeczny krajobraz, do zdumienia natychmiast przyłącza się czysty zachwyt.
Właściwie nie należy szafować zbyt hojnie przymiotnikiem „światowej sławy“. Lecz w Dreźnie jest to zdecydowanie na miejscu. Dotyczy to nie tylko „wielkiej trójki“, Zwinger,Semperoper i Frauenkirche, lecz również promenady Brühlsche Terrasse i pałacu Residenzschloss, pałacówElbschlösser na wzgórzu Loschwitzer Hang, dzielnicy willowej Blasewitzer, ogrodów Hellerauer Gartenstadt i oczywiście dwunastu muzeów Państwowych Zbiorów Sztuki. Również położenia centrum miasta na lewym brzegu Łaby, na wierzchołku uroczego zakola.
„Najsłynniejszą na świecie“ budowlą jest chyba Zwinger, podziwiany jako dzieło architektury barokowej. Kościół Mariacki (Frauenkirche), odbudowany z ruin, to chyba najważniejszy kościół protestancki, a potężna Saksońska Opera Państwowa w stylu włoskiego późnego renesansu, nazwana imieniem swojego budowniczego Operą Sempera, to bez wątpienia jedna z najpiękniejszych oper na świecie. Z parku na promenadzie Brühlsche Terrasse, „balkonu Europy“, rozciąga się niezwykły widok na Łabę i leżące naprzeciw nowe miasto, w otoczeniu reprezentacyjnych budynków, jak Akademia Sztuki i Albertinum z galerią Neue Meister i zbiorem rzeźb jest kolejną atrakcją kulturalną miasta. Niezwykłe przeżycia kulturalne zapewniają również wspaniałe muzea, takie jak Grünes Gewölbe w pałacu Residenzschloss – największy skarbiec na świecie – Komnata Turecka czy galeria obrazów Alte Meister z Madonną Sykstyńską Rafaela Santi.
Drezno cieszy się światową sławą – i to już od blisko 700 lat – jako miasto muzyki. Nie tylko opera, również Kapela Państwowa, filharmonia i chór Kreuzchor zachwycają swoimi orkiestrami i artystami. Przez cały rok organizowane są międzynarodowe festiwale, ekscytujące produkcje teatralne i taneczne i największe wydarzenia, jak bal w operze Semperoper. Kultura w Dreźnie to również jazz – Międzynarodowy Festiwal Dixieland to największy w Europie festiwal starego jazzu. Tradycyjne atrakcje to Riverboat Shuffle, Jazzmeile wzdłuż ulicy Prager Straße i parada Dixieland przez starówkę. Ponadto w programie imprez znajdują się imprezy plenerowe, jak Noce Filmowe nad brzegiem Łaby, święto sztuki i festyn ludowy Elbhangfest oraz koncerty w romantycznych parkach, otaczających pałace nad Łabą.
Drezno nie jest skierowane wyłącznie ku tradycjonalizmowi, co widać również po nowoczesnych dziełach architektonicznych. Doskonałe przykłady to Nowa Synagoga czy dekonstruktywistyczny Kryształowy Pałac UFA zaprojektowany przez austriackie biuro architektoniczne Coop Himmelb(l)au. Warto tu zobaczyć również Dworzec Główny, którego zabytkową żelazną konstrukcję wielki architekt sir Norman Foster przykrył przepuszczającą światło powłoką teflonową oraz Muzeum Historii Militarnej. Zostało ono rozbudowane ostatnio według śmiałego projektu Daniela Libeskinda. Śmiała była również swego czasu budowa „Niebieskiego Cudu“, czyli pierwszego w Europie mostu bez filarów w rzece, stanowiącego majstersztyk sztuki inżynieryjnej, a zarazem wspaniały punkt widokowy.




Archiwum bloga