wtorek, 14 sierpnia 2012

Kwiaty dla Oli i takie moje pisanie tu na moim blogu

Nie ma tu wielu ostatnio chętnych do komentowania u mnie na moich blogach.
 Pewnie część jest na urlopach , albo tematy u mnie mało kogo interesują .
 Bo ja tu prowadzę i tak w większości monologi, takie same jak wtedy kiedy tu u mnie w domu sama ze sobą rozmawiam.
Wiem że internet nigdy nie zastąpi żywego człowieka w realu, ale jak mi dobrze kiedy tu sobie poklikam i widzę w komentarzu jakiś odzew.
Nie jestem zbyt mocna w pisaniu, i dlatego często wklejam gotowce z sieci z którymi  prawie się utożsamiam. myśląc podobnie jak autorzy






Kwiaty dla Oli





 Dziś urodziny mojej wnuczki Aleksandry,czyli po prostu mojej ukochanej Oluni.
 Goście zaproszeni na 18. Ale to tylko część gratulantów i sami dorośli .
 Dla przyjaciół naszej młodej solenizantki oczywiście teraz osiemnastka oddzielnie takie to są nowe obyczaje, i jak się nie mylę będzie impreza w jakimś lokalu.
 Ale teraz mają  młodzi fajne życie. No może nie wszyscy,
 Ale dzieci mojego starszego syna naprawdę narzekać nie mogą.
Na szczęście nie sprawiają rodzicom jak na razie(odstukać ) problemow wychowawczych, takich, jak nie życzę nikomu,jak te kiedy wyjątkowo burzliwie mi się rozwijał ich ojciec, a mój najstarszy syn. Teraz nikt nawet by nie uwierzył co wyprawiał w wieku jego córki ten nobliwy Pan na odpowiedzialnym stanowisku, i ku mojej radości  teraz odpowiedzialny również jako mąż i ojciec.

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Wszystko co się nam przytrafia, dzieje się zawsze z jakiegoś powodu.

Zawsze znajdzie się ktoś, kto cię skrytykuje.
Zdobywaj zaufanie ludzi i uważaj na tych,
których zaufanie już raz straciłeś.

Stań się lepszym człowiekiem.
I zanim poznasz kogoś upewnij się,
że znasz siebie i że nie będziesz chciał być taki jak on chce,
ale będziesz sobą.

Nie biegnij za szybko przez życie,
ponieważ najlepsze rzeczy zdarzają się nam, wtedy gdy najmniej się ich spodziewamy.


Wszystko co się nam przytrafia, dzieje się zawsze z jakiegoś powodu.

(Gabriel Garcia Marquez) 

No to na zdrowie i takie moje dziś ble, ble

Przy mojej poniedziałkowej porannej kawie pomyślałam sobie włączając moją stronę co by tu napisać z rana i wpadłam na pomysł by się podzielić dziś z wami moim przepisem o którym poniżej tu dziś piszę.

Mój przepis na ,,prawie adwokat jajeczny" który już kiedyś robiłam jako mój własny eksperyment, wczoraj sobie znów wyprodukowałam. Mam mikser i tym sposobem robi się błyskawicznie. Z lodówki wyjęłam 2 ,,powiedzmy" świeże jajka zmiksowałam je na szybkich obrotach z połówka szklanki cukru i paczką cukru waniliowego, potem dolałam ciurkiem miksując dalej śmietankę 30% duże opakowanie z kartonika, i dodałam do całości dalej miksując 0,5 szklanki spirytusu. Gotowe. Wlałam to wszystko w słoiki typu twist, bo jak by zgęstniało to wszystko łatwiej jest się do tej pychoty dostać. Pamiętam te ajerkoniaki wyprodukowane przez moją mamę ,jak razem z babcią ręcznie ucierali jajka kurze prosto od kury ,i jak potem zawartość z butelki nie chciała wyjść bo tak gęste się to zrobiło. A mój przepis tak bajecznie prosty i przy pomocy miksera robi się błyskawicznie z całymi jajkami . A z dodatkiem spirytusu nic popsuć się nie może bo i tak długo się nie utrzyma bo palce lizać he he.(Można także zamiast spirytusu dać wódkę ale wtedy jednak tej wódki musi być odpowiednio więcej.) Też już robiłam z koniakiem który mi pozostał w butelce.

Wróciłam przed chwilką z biblioteki. Nawet nie przypuszczałam,że tak długo tam nie zaglądałam. Ale to wszystko przez te straszne upały. Nie potrafię jakoś trafić na książki które by mnie tak naprawdę zafascynowały. Trochę czytam, trochę przeglądam i takie to moje czytanie. Dalekie to już czasy kiedy książki wprost pożerałam.

Już samo południe. O tej porze jem obiad a ja zaraz idę sobie zrobić zupę krem na szybko dzięki blenderowi. Mam jarzyny i rosół w lodówce już gotowe, tylko zagotować do blendera, dosmaczać już czasem nie potrzeba, jedynie  do tego grzanki, też już mam , bo kupuje takie maciupeńkie już gotowe.

Po drodze zjadłam banana ,to moje jedyne śniadanie. Za to teraz jestem głodna, a na popołudnie przed chwilką telefonicznie wprosili się moi znajomi ( ci którzy lubią wszystko za friko pisałam tu o tym) .

Zołza ze mnie he he, bo powiedziałam ze kawą poczęstuję ale do kawy jak chcą to mogą przynieść jakieś ciasto.
Już pojechali, przynieśli kawałek sernika z ciastkarni. Ja zrobiłam kawę.

Skosiłam dziś kawałek trawnika, a jutro chyba dalej popracuję w ogrodzie bo już nie jest teraz tak gorąco i aż szkoda było wracać do domu, tak milo jest dziś na dworze.






niedziela, 12 sierpnia 2012

Moje winogrona w ogrodzie( ale te są zeszłoroczne)





.............((((_,»*¯*«ஐ»*¯*«,_))))
((_,»*¯**¯*«,_))ﯔ((_,»*¯**¯*«,_))
----------WITAM CIEPLUTKO W--------
((_,»*¯**¯*«NIEDZIELE----,_))ﯔ((_,»*¯**¯*«,_))
..............((((_,»*¯*«ஐ»*¯*«,_))))

Dobrze jest mieć znajomych
i zwracać się często do nich
czy słońce świeci czy pada
pozdrowić zawsze wypada
pozdrowić o zdrowie zapytać
wiersz napisać przeczytać
szanujmy się więc Przyjaciele
przyjaźni nigdy zbyt wiele

Znalazłam w sieci.
Piję moja kawę i zastanawiam się co dziś mam za plany. Chyba nie mam żadnych. Na dworze pochmurno. Trzeba się już powoli przyzwyczaić do tego że lata będzie coraz to mniej.
Dziś wracają synowie z rodzinami  z urlopu. Nie wiem co się u córki dzieje. Wszystko się pomiędzy nami straszliwie pokićkało. W tym tygodniu 18 urodziny mojej wnuczki Oli. Dopiero co się urodziła. Niewiarygodnie wprost jak ten czas leci. W tym tygodniu także Dawid mój najstarszy wnuk a brat Oli kończy 22 lata. Niedługo studia kończy. Także i on wraca z Austrii gdzie sobie zarobił chyba trochę grosza by móc potem imprezować z kolegami he he. Mają teraz dobrze młodzi puki jeszcze w domu u mamy i bez obowiązków. Jego ojciec już był żonaty w jego wieku  i  remontowaliśmy przy jego pomocy dom w którym teraz tak wygodnie mieszkają. Kawa już na dnie kubka a ja dalej nie wiem co z ta niedziela. Teraz do kościoła, obiad już od wczoraj prawie gotowy. No to startuję i zobaczę co będzie dalej. Milej niedzieli zaglądającym. (winogrona w tym roku już słodkie ale nie ma ich tak dużo jak w ubiegłym roku)

Bylam juz w kościele i tam sie nieżle zdenerwowałam. Przedemną w ławce rozsiadły się dwie -chyba matka i córka. Obie jeszcze młode- matka góra 40, córka na wygląd19. Do ich ławki chciały dwie starsze panie, a te nie zrobily im miejsca.Zablokowały dla siebie pół ławki nawet obok siebie wielgachne torby rozłożyły. Człowiek chodzi do świątyni  po jakieś wytchnienie, a tu nie denerwuj się jak coś takiego zobaczysz. Były na mnie oburzone jak im kazalam sie przesunąć.Co za ludzie!



piątek, 10 sierpnia 2012

O ranne powiewy!

O ranne powiewy! 
Jeśli, niebiosa, waszą to jest wolą, 
jeśli ta siła, co działa przezemnie — 
to płomieniste, nowe wrzenie w piersi 

Sami powiedzcie czy  to nie można sobie nad łóżkiem powiesić i sobie powtarzać każdego poranka?

Coś z tej  wycieczki do domu pisarza jednak mi pozostało. Kiedyś próbowałam czytać jego tkaczy w oryginale  ale spasowałam, bo nie zawsze jego dialekt był dla mnie zrozumiały. 

Chyba zacznę się tego wiersza uczyć na pamięć, i uwierzyć w tą siłę i to płomienne wrzenie hehe, chyba pęknę ze śmiechu sama tu  jak tylko pomyśle co ja tu wypisuje bo mi jakoś podejrzanie w mojej lewej kostce u nogi coś strzyka dzisiaj.  To pewnie to realne echo z tej wycieczki. Miłego dnia zaglądającym


środa, 8 sierpnia 2012

Pierwsze zdjęcie z wycieczki





Posted by Picasa Mam dziś lenia.  A na tym zdjęci

u słucham co nam przewodnik opowiada o niełatwej przeszłości  podzielonego na dwa Państwa miasta, Zgorzelca i Goerlitz. A za mną ten słynny most który nas już nie dzieli



bo w Uni jesteśmy na szczęście.

Dziś dalszy króciutki ciąg tej wycieczki.

Wyszłam z domu prawie spóźniając się do autobusu , ale w Gliwicach na ten nasz,- podróżny jeszcze sporo poczekałam. Autobus bowiem się spóźnił bo wiadomo jak to jest kiedy po drodze zabiera się jeszcze uczestników wyjazdu ,a są to często już bardzo starzy ludzie. Niektórzy nawet o laskach i o kulach. Tylko podziwiać takich ludzi. Musze kończyć b. Po południu dalej napiszę.

Na dworze zaczyna się u mnie burza.
Wkleję wam tylko zdjęcia miejscowości w której się zatrzymaliśmy. napisze po tym jaki był zamysł tej wycieczki. Znalazłam zdjęcia w sieci. Sama nie robiłam. ale warto popatrzeć na te mało znane a jakże piękne miejsca w naszym kraju.



Muzeum Miejskie "Dom Gerharta Hauptmanna" w Jeleniej Górze-Jagniątkowie 
upamiętniając wprowadzenie się Gerharta Hauptmanna do willi "Łąkowy Kamień" 
zaprasza dnia 4 sierpnia 2012 roku
na

DZIEŃ OTWARTYCH DRZWI


Program dnia:
 9.00-17.00  
Oferujemy naszym gościom bezpłatny wtęp do muzeum, bezpłatne orpowadzanie w małych grupach w języku polskim i niemieckim oraz przygotowane na ten dzień specjalne atrakcje kulturalne. W ciągu całego dnia zwiedzającym będzie towarzyszyć muzyka oddajacą klimat muzyczny okresu, w którym tworzył Gerhart Hauptmann. Również tego dnia w parku odbędzie się koncert zespołu folkowego "Szyszak"


I to był ten pretekst wyjazdu.  Kultura przez wielkie K. Napiszę wam jeszcze co było potem, a jak ktoś bardziej zainteresowany tą postacią Śląskiego Noblisty, wkleję tekst na moim drugim blogu.

Ponieważ z komentarzy wnioskuję że temat Karkonoszy nie jest dla większości tematem do dyskusji na tym zakończę moją  pisaninę na ten temat.  Potem jeszcze zwiedziliśmy Goerlitz, i pięknie odrestaurowana starówkę tego miasta, a nocowaliśmy po naszej polskiej stronie, w ośrodku wypoczynkowym nad zalewem rzeki Witki w komfortowych domkach kempingowych pośród bujnej zieleni i lasów.  Późnym wieczorem  byłam  już w domu ku radości mojej czwórki kotów.

wtorek, 7 sierpnia 2012

Wyjazd krótki ,ale dużo opowiadania

Wróciłam już i melduję się tu cała i zdrowa, jak również naładowana sporymi wrażeniami , które chyba w kilku odcinkach tu będę przekazywała, bo krótko się chyba nie da.
Jak wcześniej pisałam, przed wyjazdem moim największym problemem było wybieranie stosownego i wygodnego obioru na ten wyjazd.
Z tego powodu, już nawet chciałam zrezygnować z tego wyjazdu, bo stwierdziłam że już do tego wszystkiego jestem tak straszliwie nieporadna;- a tu żadnej pomocy od młodych, bo sami pakowali własne bagaże. (potem się okazało że moja wnuczka bez dokumentów za granicę wyjechała, i trzeba było jej te dokumenty dosłać. Na szczęście młodszy syn z rodzina jechał w te same strony więc dokumenty zabrał. ) W tym miejscu mam już nad nimi tą przewagę( doświadczona podobnym przypadkiem z mojej strony), wiec dokumenty i pieniądze zawsze jako pierwsze sobie szykuję , tak samo jak leki, i inne ważne rzeczy.
Ale wracając do ubioru ,- było tragicznie. Bo przecież panował straszliwy upał.Ale też może lać deszcz w czasie burzy Najgorzej jednak jak się cierpi na nadmiar ciuchów. Wybrałam kilka kompletów i który wybrać. Ten za elegancki, tamten za niepraktyczny. Miałam już wychodzić z domu , nagle się wróciłam i kompletnie się przebrałam.

Następnym razem będzie dalszy ciąg.

Archiwum bloga