środa, 2 kwietnia 2014
wtorek, 1 kwietnia 2014
Blądynki wcale nie som gópie -Prima Aprilis
Policjant zatrzymuje blondynkę za przekroczenie szybkości.

- Dzień dobry. Widzi pani co to jest? (tu pokazuje na
radar)
- Dzień dobry. Nie. Co to?
- Suszareczka, he he he. Nie, proszę panią. To radar.I
co
my tu mamy? Widzi pani te cyferki?
- 140. Widzę.
- No właśnie. Prawo jazdy proszę i dowód rejestracyjny
samochodu.
- Nie mam.
- Jak to pani nie ma?
- No, bo widzi pan tak to wszystko się tak szybko
dzisiaj
działo…. i ten samochód nie jest mój.
- Jak to nie pani?
- No tak, ukradłam go. Bo jak zabiliśmy tamtą kobietę,
to
trzeba było jakoś pozbyć się zwłok, a nie chciałam brudzić swojego,
więc ukradłam ten i zapakowałam zwłoki do tego bagażnika. I teraz
tak szybko jadę, aby jak najprędzej pozbyć się ciała.
- To ma pani na dodatek trupa w bagażniku Proszę
stać, ręce na maskę i nie ruszać się!
Policjant dzwoni po wsparcie.
- Mam tu trupa w bagażniku, kradzież samochodu i
przekroczenie prędkości.
Za chwilę na miejscu jest cała ekipa z ostrą bronią.
Dowodzący podchodzi do kobiety.
- Ma pani jakieś dokumenty?
- Mam, ale w samochodzie, w skrytce. Mogę wyciągnąć? -
po
czym sięga do skrytki, podaje dokumenty, prawo jazdy i dowód
rejestracyjny samochodu.
Wszystko w największym porządku.
- Jak to, to samochód nie jest kradziony?
- Nie, oczywiście, że to mój samochód.
- To proszę otworzyć bagażnik.
Blondynka otwiera bagażnik, a tam porządek, trójkąt
ostrzegawczy na miejscu, koło zapasowe itp.
Dowódca zdezorientowany: No jak to, mamy zgłoszenie, że
samochód kradziony, w bagażniku trup….
-…i co jeszcze naopowiadał, może, że niby prędkość
przekroczyłam?

*
********************************************************
Fajnie no nie??? ha haha. To wszystko oczywiści znalezione z sieci.. Dziś dopiero moją pierwszą kawę tu kończę .
Sny mialam prawie Primaaprilisowe, i długo opamiętać się po nich nie potrafiłam po przebudzeniu.
Pogoda cudna, więc dziś idę na wagary kwietniowe.
Pranie pralka wypierze, bo dziś pora na pranie pościeli. Bety wietrzą się na balkonie.
Pięknie potem się sypia w takiej wietrzonej pościeli.
Miłego dnia zaglądającym tu do mnie życzę-;))

- Dzień dobry. Widzi pani co to jest? (tu pokazuje na
radar)
- Dzień dobry. Nie. Co to?
- Suszareczka, he he he. Nie, proszę panią. To radar.I
co
my tu mamy? Widzi pani te cyferki?
- 140. Widzę.
- No właśnie. Prawo jazdy proszę i dowód rejestracyjny
samochodu.
- Nie mam.
- Jak to pani nie ma?
- No, bo widzi pan tak to wszystko się tak szybko
dzisiaj
działo…. i ten samochód nie jest mój.
- Jak to nie pani?
- No tak, ukradłam go. Bo jak zabiliśmy tamtą kobietę,
to
trzeba było jakoś pozbyć się zwłok, a nie chciałam brudzić swojego,
więc ukradłam ten i zapakowałam zwłoki do tego bagażnika. I teraz
tak szybko jadę, aby jak najprędzej pozbyć się ciała.
- To ma pani na dodatek trupa w bagażniku Proszę
stać, ręce na maskę i nie ruszać się!
Policjant dzwoni po wsparcie.
- Mam tu trupa w bagażniku, kradzież samochodu i
przekroczenie prędkości.
Za chwilę na miejscu jest cała ekipa z ostrą bronią.
Dowodzący podchodzi do kobiety.
- Ma pani jakieś dokumenty?
- Mam, ale w samochodzie, w skrytce. Mogę wyciągnąć? -
po
czym sięga do skrytki, podaje dokumenty, prawo jazdy i dowód
rejestracyjny samochodu.
Wszystko w największym porządku.
- Jak to, to samochód nie jest kradziony?
- Nie, oczywiście, że to mój samochód.
- To proszę otworzyć bagażnik.
Blondynka otwiera bagażnik, a tam porządek, trójkąt
ostrzegawczy na miejscu, koło zapasowe itp.
Dowódca zdezorientowany: No jak to, mamy zgłoszenie, że
samochód kradziony, w bagażniku trup….
-…i co jeszcze naopowiadał, może, że niby prędkość
przekroczyłam?
*
********************************************************
Fajnie no nie??? ha haha. To wszystko oczywiści znalezione z sieci.. Dziś dopiero moją pierwszą kawę tu kończę .
Sny mialam prawie Primaaprilisowe, i długo opamiętać się po nich nie potrafiłam po przebudzeniu.
Pogoda cudna, więc dziś idę na wagary kwietniowe.
Pranie pralka wypierze, bo dziś pora na pranie pościeli. Bety wietrzą się na balkonie.
Pięknie potem się sypia w takiej wietrzonej pościeli.
Miłego dnia zaglądającym tu do mnie życzę-;))
poniedziałek, 31 marca 2014
Czasem dobrze sobie takie oczywiste mądrości poczytać
http://psychologia.wsukience.pl/asertywnosc/zadbana_kobieta/5

Chcemy słoneczka na co dzień no nie??? I słonecznego usposobienia także-;))
Poszperałam dziś w necie i mamy nowy temat do dyskusji

(...)
Wiele z nas nauczyło się pewnej skromności, która nie pozwala mówić o sobie dobrze. Wiele z nas mówi o sobie źle, licząc na to, że ktoś gwałtownie zaprotestuje. Ale czy zawsze w naszym towarzystwie znajdzie się osoba, która nas dobrze zna i zaprotestuje na czas? A czy ktoś przypadkowy, przy którym powiemy „ale jestem głupia!”, potrafi obiektywnie ocenić stopień naszej głupoty i inteligencji? Nie zawsze. Za to powtarzanie negatywnych rzeczy o sobie wejdzie nam w krew i same zaprogramujemy sobie naszą przyszłość i naszą osobowość. Jeśli wciąż będziemy się do siebie zwracać per „ty wstrętna głupia babo”, to pewnie uwierzymy też w to, że jesteśmy za głupie do nowej pracy, ale za stare na zmiany.

Gdyby ktoś z ludzi z najbliższego otoczenia – nasz partner, rodzic albo dziecko mówiło do nas tymi samymi słowami, pewnie byłybyśmy oburzone, że można się tak do nas zwracać, albo byłoby nam przykro, że ktoś może nas tak traktować. A tymczasem siebie samą i wszystkich dookoła przyzwyczajamy do tego, że można nas traktować źle. „Ale ze mnie gapa!, No tak, coś tak idiotycznego tylko ja mogłam wymyślić, Jestem zapominalska i roztrzepana i znowu się muszę wracać do domu po parasol” – przecież takie zdania często wypowiadamy nie tylko w duszy, ale i na głos. Słyszą je różne, czasem całkiem nieznajome osoby i już coś o nas wiedzą. Niekoniecznie prawdę, bo może wcale w duchu tam nie myślimy, ale przecież to mówimy. A myśl ma wymiar fizyczny – mierzy się ją napięciem elektrycznym i wytwarzającym się polem magnetycznym – więc naprawdę istnieje, a to, co mówimy i myślimy – staje się rzeczywistością.(...)
*************

Kończy się marzec. Czas pędzi jak szalony. Powinnam wziąć się za sprzątnie a siedzę tu i stukam w te klawisze . Oj no i widzicie? Juz zaczynam pisać o sobie w negatywny sposób.. Koniecznie muszę z tym coś zrobić hehe, ale jak???
Przecież ta krytyka własnej osoby raczej jest na ogół powszechna i raczej zadowolenie z siebie nie za bardzo mile widziane ...ech..pogoda też jakby się trochę popsuła..
Dobra-idę już!! Czas tydzień rozpocząć, bo święta za pasem.

Jutro już 1 kwietnia -nie dajmy się wrobić w psikusy hehe..
Chcemy słoneczka na co dzień no nie??? I słonecznego usposobienia także-;))
Poszperałam dziś w necie i mamy nowy temat do dyskusji
(...)
Wiele z nas nauczyło się pewnej skromności, która nie pozwala mówić o sobie dobrze. Wiele z nas mówi o sobie źle, licząc na to, że ktoś gwałtownie zaprotestuje. Ale czy zawsze w naszym towarzystwie znajdzie się osoba, która nas dobrze zna i zaprotestuje na czas? A czy ktoś przypadkowy, przy którym powiemy „ale jestem głupia!”, potrafi obiektywnie ocenić stopień naszej głupoty i inteligencji? Nie zawsze. Za to powtarzanie negatywnych rzeczy o sobie wejdzie nam w krew i same zaprogramujemy sobie naszą przyszłość i naszą osobowość. Jeśli wciąż będziemy się do siebie zwracać per „ty wstrętna głupia babo”, to pewnie uwierzymy też w to, że jesteśmy za głupie do nowej pracy, ale za stare na zmiany.
Gdyby ktoś z ludzi z najbliższego otoczenia – nasz partner, rodzic albo dziecko mówiło do nas tymi samymi słowami, pewnie byłybyśmy oburzone, że można się tak do nas zwracać, albo byłoby nam przykro, że ktoś może nas tak traktować. A tymczasem siebie samą i wszystkich dookoła przyzwyczajamy do tego, że można nas traktować źle. „Ale ze mnie gapa!, No tak, coś tak idiotycznego tylko ja mogłam wymyślić, Jestem zapominalska i roztrzepana i znowu się muszę wracać do domu po parasol” – przecież takie zdania często wypowiadamy nie tylko w duszy, ale i na głos. Słyszą je różne, czasem całkiem nieznajome osoby i już coś o nas wiedzą. Niekoniecznie prawdę, bo może wcale w duchu tam nie myślimy, ale przecież to mówimy. A myśl ma wymiar fizyczny – mierzy się ją napięciem elektrycznym i wytwarzającym się polem magnetycznym – więc naprawdę istnieje, a to, co mówimy i myślimy – staje się rzeczywistością.(...)
*************
Kończy się marzec. Czas pędzi jak szalony. Powinnam wziąć się za sprzątnie a siedzę tu i stukam w te klawisze . Oj no i widzicie? Juz zaczynam pisać o sobie w negatywny sposób.. Koniecznie muszę z tym coś zrobić hehe, ale jak???
Przecież ta krytyka własnej osoby raczej jest na ogół powszechna i raczej zadowolenie z siebie nie za bardzo mile widziane ...ech..pogoda też jakby się trochę popsuła..
Dobra-idę już!! Czas tydzień rozpocząć, bo święta za pasem.
Jutro już 1 kwietnia -nie dajmy się wrobić w psikusy hehe..
niedziela, 30 marca 2014
Miłej niedzieli
Zrobione do lustra przed chwilką, hehe. Stara i taka szurnięta...Byłam juz w kościele ,zjadłam obiad a teraz sjesta na całego, bo pogoda cudo po prostu...
sobota, 29 marca 2014
Wiosenna sobota

Kiedy wysiada internet jestem zupełnie zagubiona. To jest totalne uzależnienie. Ale za to dziś byłam jak ten skowronek, wyspana i na nogach prawie o świcie(no bez przesady o 7,30) .W telewizorni nic mnie nie cieszyło i poszłam do łóżka po 20 czyli prawie z kurami
Pogoda prześliczna dziś. Byłam na grobach bliskich z moim wnukiem Pawełkiem (ten z kwiatkami na zdjęciu który tu pokazałam) Dziś 35 już rocznica śmierci mojej Babci Anny.


Paweł pomagał mi sadzić w donice bratki,i przy okazji kupiłam mu kilka(sam sobie wybierał), i opakowanie ziemi do kwiatów, bo widzę że się tym interesuje . Dwa lata temu dałam mu cebulki tulipanów i pokazał mi że mu juz wychodzą i pewnie znów zakwitną.Byłam u nich w ogrodzie i bratki posadził z pomocą swojej mamy- mojej synowej.
Przepięknie rozkwitły forsycje w moim ogrodzie, a już myślałam, że w tym roku już nie będą takie okazałe- a jednak..popatrzcie tylko jakie cudne..

Zdjęcia mojego autorstwa
W nocy z soboty na niedzielę przejdziemy na czas letni. O godzinie 2:00 należy przestawić zegarki na 3:00. Jeśli nawet zapomnimy to zrobić, to w wielu urządzeniach elektronicznych czas przestawi się automatycznie.
piątek, 28 marca 2014
Ech te igrzyska.. skąd na to wziąć kasę.
kś Jan Twardowski
Ano tak; wypiłam moja poranną pierwszą kawę i co dalej? Znów sprzątać?
Kiedy mi się dziś naprawdę nie chce. No to wyjść z domu. Ciuchy przewietrzyć, -wszak jest ich w moich szafach nawet więcej niż za dużo.
Ano tak-wiadomo, że to jeden z lepszych pomysłów -tylko, że kurcze tych pieniędzy na to za mało. A niestety zawsze kiedy się z domu ruszam, to jakoś zawsze jest to związane z wydatkami.
Taki wyjazd do córki na wieś,- przykład tylko taki. Przejazd pociągiem w dwie strony i prezenty (coś przecież wnukom zabrać trzeba).
Nie wiem po co to tu wszystko piszę, przecież wszystkim jest teraz niełatwo.
Wiem to przecież.. Ech
..Niedobrze jest, gdy nuda czyha,
Gdy takie serso już cię mierzi i odpycha,
A kiedy nawet już nie będą miały wzięcia
Szare komórki do wynajęcia
Tak mi się dziś przypomniał Młynarski z tym tekstem. Ech te igrzyska.. skąd na to wziąć kasę. Nawet na kino nie ma skąd wziąć..
http://www.tekstowo.pl/piosenka,wojciech_mlynarski,w_co_sie_bawic.html
Tekst piosenki:
Dać tu odpowiedź nie tak łatwo,
Bo chciałbym w końcu raz ustalić:
Czyśmy się trochę nie zanadto
Ostatnio rozdokazywali?
Mieni się wkoło śmiech perlisty,
Grom i zabawom końca nie ma,
Szczerzymy się jak u dentysty,
Aż w końcu zrodzi się dylemat:
W co się bawić? W co się bawić,
Gdy możliwości wszystkie wyczerpiemy ciurkiem?
Na samą myśl pot zimny zrasza zaraz czoło
I mniej wesoło pod Czerwonym ci Kapturkiem
W co się bawić? W co się bawić?
Tych wątpliwości nie rozwieje żadna wróżka,
Kopciuszek dawno przestał grać w inteligencję,
Inteligencja już nie bawi się w Kopciuszka.
Niedobrze jest, gdy czyha nuda,
Gdy nie chcesz grać już w berka czy czarnego luda,
A kiedy nawet już nie będą miały wzięcia
Szare komórki do wynajęcia
W co się bawić? W co się bawić?
Daleka pora na pytanie to, czy bliska,
Lecz w końcu przecież trzeba będzie je postawić,
Chociaż na razie w oku tli się śmiechu iskra
Więc, chociaż wszyscy są szczęśliwi
I nic nie sugeruje zmiany,
Niech, proszę, jednak Was nie zdziwi,
Że jestem trochę zadumany
Bo płynie czas, jak rzeką woda
I może kiedyś tak się stanie,
Że będę chciał pobaraszkować
I zadam sobie sam pytanie:
W co się bawić? W co się bawić,
Gdy możliwości wszystkie wyczerpiemy ciurkiem?
Na samą myśl pot zimny zrasza zaraz czoło
I mniej wesoło pod Czerwonym ci Kapturkiem
W co się bawić? W co się bawić?
Narasta problem, który jątrzy i przeraża,
Sekretarz grać już przestał w dziewiątego wała,
Dziewiąty wał już się nie bawi w sekretarza.
Niedobrze jest, gdy nuda czyha,
Gdy takie serso już cię mierzi i odpycha,
A kiedy nawet już nie będą miały wzięcia
Szare komórki do wynajęcia
W co się bawić? W co się bawić?
Daleka pora na pytanie to, czy bliska,
Lecz w końcu przecież trzeba będzie je postawić,
Bo chleba dosyć,
Lecz rośnie popyt na igrzyska

Pozostaje taki plan na ten weekend, hehe.
Obrazki z sieci
środa, 26 marca 2014
Teraz idę zrobić ciasto na naleśniki
Witajcie!! Pracuję dziś w moim ogrodzie bo pogoda za ładna by sprzątać w domu. Ale co nie znaczy że tu nic nie robię .Wstałam dziś wcześnie i już pranie wisi a w kuchni smażyłam juz pieczarki. Teraz idę zrobić ciasto na naleśniki i robię te naleśniki z pieczarkami zupełnie tak samo jak w tym przepisie. Takie potem przyrumienione na maśle cudo jak dla mnie. Milego dnia zaglądającym życzę i zmykam-;))
obrazek z sieci
http://zapachrozmarynu.blogspot.com/2013/12/nalesniki-z-pieczarkami.html
"Naleśniki z pieczarkami"
Na ciasto:
-szklanka mąki
- szklanka mleka
- szklanka wody
- 3 jaja
/zawsze można podsypać mąki, żeby ciasto miało gęstość śmietany/
Na nadzienie:
- 600g pieczarek
- cebula posiekana
-ząbek czosnku posiekany
- kubek śmietany wysokoprocentowej
- sól, pieprz
- ew. posiekana zielona pietruszka
Miksujemy razem składniki na ciasto, odstawiamy na pół godziny "na odpoczynek".
Pieczarki oczyszczamy, drobno siekamy. Na gorący olej wrzucamy ceulę, po chwili czosnek. Mieszamy, pilnujemy, żeby nie zbrązowiał. Dodajemy pieczarki i przesmażamy mieszając. Emulgujemy śmietanę / wrzucamy do niej nieco podsmażonych pieczarek/ i wlewamy na patelnię. Dodajemy pietruszkę.
Smażymy cienkie naleśniki. Nakładamy na ne farsz i formujemy ulubione kształty. Ruloniki lub koperty.
Jeśli chcemy naprawdę smaczne i chrupiące naleśniki, obsmażamy je jeszcze raz krótko na masełku z obu stron.
Świetne samodzielne danie lub dodatek do czystych zup.
Na ciasto:
-szklanka mąki
- szklanka mleka
- szklanka wody
- 3 jaja
/zawsze można podsypać mąki, żeby ciasto miało gęstość śmietany/
Na nadzienie:
- 600g pieczarek
- cebula posiekana
-ząbek czosnku posiekany
- kubek śmietany wysokoprocentowej
- sól, pieprz
- ew. posiekana zielona pietruszka
Miksujemy razem składniki na ciasto, odstawiamy na pół godziny "na odpoczynek".
Pieczarki oczyszczamy, drobno siekamy. Na gorący olej wrzucamy ceulę, po chwili czosnek. Mieszamy, pilnujemy, żeby nie zbrązowiał. Dodajemy pieczarki i przesmażamy mieszając. Emulgujemy śmietanę / wrzucamy do niej nieco podsmażonych pieczarek/ i wlewamy na patelnię. Dodajemy pietruszkę.
Smażymy cienkie naleśniki. Nakładamy na ne farsz i formujemy ulubione kształty. Ruloniki lub koperty.
Jeśli chcemy naprawdę smaczne i chrupiące naleśniki, obsmażamy je jeszcze raz krótko na masełku z obu stron.
Świetne samodzielne danie lub dodatek do czystych zup.
http://www.almamarket.pl/akademia-smaku/dolce-vita/oda-do-nalesnika/9199
Oda do naleśnika
Są proste i szybkie w przygotowaniu. Mogą być daniem pikantnym lub słodkim, zwykłym codziennym posiłkiem lub ozdobą wytwornego przyjęcia.
Podbiły świat, gdyż mają wszechstronne zastosowanie i łatwo je zrobić. Najważniejsze jest dobre ciasto. Jego klasyczna proporcja to 3/4 szklanki przesianej mąki, 1,5 - 2 szklanki płynu (mleko i woda, użycie samego mleka powoduje, że placki są za twarde) oraz dwa jajka i szczypta soli. Ciasto musi być gładkie, o konsystencji śmietany i, co ważne, bez żadnych grudek. Z ciasta zbyt gęstego wyjdą naleśniki grube i twarde, zaś z rzadkiego będą się rwać i nie dadzą przewrócić się na patelni. Do naleśników z pikantnym farszem można używać piwa zmieszanego z wodą, do słodkich zaś wodę można połączyć ze śmietaną lub z wodą gazowaną, która nada im pulchności. Kiedy do ciasta dodamy więcej jaj, otrzymamy ciasto biszkoptowe doskonale pasujące do słodkich nadzień. W tym przypadku na jedną szklankę mąki daje się cztery jaja, a białka osobno ubija. Jeśli naleśniki mają być bardzo pulchne, można dodać do ciasta szczyptę (nie więcej) proszku do pieczenia. Kiedy już mamy przygotowane według potrzeb i upodobania ciasto, pozostaje wlać je łyżką wazową na rozgrzaną, delikatnie natłuszczoną patelnię, rozprowadzić kolistym ruchem po całej patelni i smażyć na niezbyt silnym ogniu. Gdy lekko się zrumieni, odwracamy naleśnik na drugą stronę (podrzucając do góry lub odwracając łopatką), a po chwili usmażony zsuwamy na talerz. I gotowe.
obrazek z sieci
Nadziewane woreczki naleśnikowe
SKŁAD:
Ciasto:
• 2 jajka
• 125 g mąki
• 250 ml wody gazowanej
• sól
• Farsz:
• 1 marchewka
• 1 mała cukinia
• 100 g groszku z puszki
• 100 g cieciorkiz puszki
• 1 łyżka oliwy
• 100 g startego sera
• szczypiorek
• 1 łyżka masła
• sól, pieprz
PRZYGOTOWANIE
Obraną marchew oraz cukinię z usuniętym miąższem drobno posiekać. Rozgrzać oliwę na patelni i podsmażyć je przez ok. 3-4 minuty. dodać groszek i ciecierzycę, doprawić solą i pieprzem i dusić przez 6 minut. Osobno usmażyć naleśniki. Ułożyć nadzienie na środku każdego naleśnika . Dodać odrobinę sera i związać szczypiorkiem w woreczki. Umieścić sakiewki w żaroodpornym naczyniu wysmarowanym masłem i wstawić do piekarnika na ok. 10 minut. Podawać udekorowane papryką.
SKŁAD:
Ciasto:
• 2 jajka
• 125 g mąki
• 250 ml wody gazowanej
• sól
• Farsz:
• 1 marchewka
• 1 mała cukinia
• 100 g groszku z puszki
• 100 g cieciorkiz puszki
• 1 łyżka oliwy
• 100 g startego sera
• szczypiorek
• 1 łyżka masła
• sól, pieprz
PRZYGOTOWANIE
Obraną marchew oraz cukinię z usuniętym miąższem drobno posiekać. Rozgrzać oliwę na patelni i podsmażyć je przez ok. 3-4 minuty. dodać groszek i ciecierzycę, doprawić solą i pieprzem i dusić przez 6 minut. Osobno usmażyć naleśniki. Ułożyć nadzienie na środku każdego naleśnika . Dodać odrobinę sera i związać szczypiorkiem w woreczki. Umieścić sakiewki w żaroodpornym naczyniu wysmarowanym masłem i wstawić do piekarnika na ok. 10 minut. Podawać udekorowane papryką.
- See more at: http://www.almamarket.pl/akademia-smaku/dolce-vita/oda-do-nalesnika/9199#sthash.Y4espBtG.dpuf
***************
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Archiwum bloga
-
►
2012
(179)
- ► października (27)
-
►
2013
(256)
- ► października (17)
-
►
2014
(289)
- ► października (32)
-
►
2015
(319)
- ► października (25)
-
►
2016
(164)
- ► października (11)
(komentarz pod postem na moim blogu z Onetu)