Powoli wracam w codzienny tryb mojego bytowania tu u siebie. Muszę pójść na zakupy i zajrzeć do składu opałowego w naszej dzielnicy i zobaczyć naocznie jakie tam maja drewno , bo to co mi przed moim wyjazdem nawieźli musieli zabrać z powrotem bo się do mojego pieca nie nadawało, a ja siekierą machać nie potrafię.
Wzrusza mnie przywiązanie do mnie mojej kici. Tak bardzo się cieszy z mojego powrotu . Moja starsza Synowa o niego dbała, dawała jeść ,ale dotykać jej się nie pozwalał. Miał możliwość wychodzenia z mieszkania, ale często leżał na kanapie w pokoju obok kuchni.
Zioła i kwiaty na balkonie także dopatrywała, i podlewała, tak ze na spokojnie -jak widzę, bedę mogla spokojnie dom zostawić pod tak dobrą opieką.
A to dziś będzie na początek-czyli nasze lotnisko tu u mnie nie tak daleko od Gliwic


Międzynarodowy Port Lotniczy Katowice położony jest w miejscowości Pyrzowice, około 30 km na północ od Katowic. Od Krakowa oddalony jest o 110 km. Pod względem liczby odprawianych pasażerów jest to trzeci co do wielkości port lotniczy w Polsce. Port posiada dwa terminale pasażerskie o łącznej przepustowości ponad 3.6 mln pasażerów rocznie.


I wylądowałam bezpiecznie w Grecji w Salonikach.
Saloniki
Saloniki, są pod względem wielkości drugim miastem w Grecji. Stanowią centrum administracyjne dwóch północnych regionów kraju, wyraźnie różnią się od Aten: bliżej im do bałkańskiej europejskości i nowoczesności niż do Bliskiego Wschodu. „Nowoczesność” miasto zawdzięcza w znacznej mierze straszliwemu pożarowi, który w 1917 r. niemal doszczętnie strawił stary labirynt tureckich zaułków oraz całą dzielnicę żydowską z 32 synagogami, pozbawiając dachu nad głową niemal połowę ze 140 tys. mieszkańców.
Poniżej na obrazku port lotniczy w Salonikach(zdjęcie z sieci)

Potem jeszcze 130 km do miejscowości Kokkino-Nero autobusem. Trzeba było przesunąć 1 godzinę na zegarku a kiedy dotarłam do celu było już zupełnie ciemno..

Kokkino-Nero grecka wieś uzdrowiskowa
a lokum świeżo po remoncie, czysto i wygodnie i sama tam mieszkałam







Wzrusza mnie przywiązanie do mnie mojej kici. Tak bardzo się cieszy z mojego powrotu . Moja starsza Synowa o niego dbała, dawała jeść ,ale dotykać jej się nie pozwalał. Miał możliwość wychodzenia z mieszkania, ale często leżał na kanapie w pokoju obok kuchni.
Zioła i kwiaty na balkonie także dopatrywała, i podlewała, tak ze na spokojnie -jak widzę, bedę mogla spokojnie dom zostawić pod tak dobrą opieką.
A to dziś będzie na początek-czyli nasze lotnisko tu u mnie nie tak daleko od Gliwic
Transfer na lotnisko w Katowicach
Międzynarodowy Port Lotniczy Katowice położony jest w miejscowości Pyrzowice, około 30 km na północ od Katowic. Od Krakowa oddalony jest o 110 km. Pod względem liczby odprawianych pasażerów jest to trzeci co do wielkości port lotniczy w Polsce. Port posiada dwa terminale pasażerskie o łącznej przepustowości ponad 3.6 mln pasażerów rocznie.

I wylądowałam bezpiecznie w Grecji w Salonikach.
Saloniki
Saloniki, są pod względem wielkości drugim miastem w Grecji. Stanowią centrum administracyjne dwóch północnych regionów kraju, wyraźnie różnią się od Aten: bliżej im do bałkańskiej europejskości i nowoczesności niż do Bliskiego Wschodu. „Nowoczesność” miasto zawdzięcza w znacznej mierze straszliwemu pożarowi, który w 1917 r. niemal doszczętnie strawił stary labirynt tureckich zaułków oraz całą dzielnicę żydowską z 32 synagogami, pozbawiając dachu nad głową niemal połowę ze 140 tys. mieszkańców.
Poniżej na obrazku port lotniczy w Salonikach(zdjęcie z sieci)

Potem jeszcze 130 km do miejscowości Kokkino-Nero autobusem. Trzeba było przesunąć 1 godzinę na zegarku a kiedy dotarłam do celu było już zupełnie ciemno..
Kokkino-Nero grecka wieś uzdrowiskowa
a lokum świeżo po remoncie, czysto i wygodnie i sama tam mieszkałam
... za tyle wszelakiego trudu tutaj ... należało Ci się ... piękne miejsca ... zacznij myśleć o roku następnym ... pozdrawiam ... :)
OdpowiedzUsuńA sam nie masz ochotę na taki wypad Andrzeju? Teraz muszę się o opał na zimę martwic i zostały tylko zdjęcia porobione tam w tym ciepłym kraju. Szkoda ze to ciepło nie można przechowywać w konserwach na te nasze mrozy by się przydawały he he. Pozdrawiam Andrzeju-;)0
UsuńUluniu droga, nie wiem skąd wracasz, zatem doczytać muszę.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam tymczasem serdecznie ;)
Grecja- wycieczka po morzu Egejskim pisze pod zdjęciem na samej górze bloga Bożenko. Cudnie było! Pozdrawiam wzajemnie-;))
OdpowiedzUsuńDobrze, że w rodzinie możecie wzajemnie zastąpić się w razie nieobecności. Wspaniałych wspomnień starczy Ci na długie, zimowe wieczory, gdy zimno za oknem. Ta udana wycieczka na pewno zachęci Cie do kolejnych wojaży :) Buziaczki ślę :))
OdpowiedzUsuńTo prawda Aniu. Bo tak na pastwę losu kota, żółwi i roślin w domu i na balkonie pozostawić raczej się nie da.Zobaczyłam,że w pojedynkę podróżować da się jak się chce. Masz rację że to mnie zmobilizuje na przyszłość ale do tego jeszcze zdrowie musi być stabilne, a w moim wieku to już nie jest to takie znów oczywiste.Buziaczki wzajemne-;))
OdpowiedzUsuńMiło , że już jesteś i miło, że wróciłaś zadowolona.Jak wiesz mojego kochanego psa już 5 lat nie ma z nami, a ja, ilekroć wchodzę do mieszkania oczekuję tego podskoku do moich kolan i tego radosnego pisku. Bo wystarczyło, by mnie nie było pół godziny w domu a już byłam witana niczym po powrocie zza morza. Nasze domowe zwierzaki kochają nas bezwarunkowo i to jest piękne.
OdpowiedzUsuńNo to teraz czekam na szczegóły wyprawy;)
Miłego, ;)
Pamiętam na samym początki mojego blogowania ,kiedy opisywałaś spacery z Flickiem. W tamtym czasie też jeszcze był ze mną piesek Chau-ciu. Też już starusieńki prześliczny i mądry pieseczek.Koty także tęsknią choć przecież nie są zwierzętami stadnymi. Ale kiedy kogoś pokochają to trzeba to podwójnie docenić, i ja to bardzo u Tygryska(Pawełek kotka tak nazwał, a to kotka) doceniam przecież. Jak widzisz wszystko udokumentowałam fotkami he he. Pokażę po troszeczkę przez czas jakiś.Miłego wzajemnie-;))
OdpowiedzUsuńNo fajnie!!!
OdpowiedzUsuńAle rozumiem że Ty już nie raz leciałaś samolotem?
Dobrze że kicia cała i zdrowa i stęskniona na Ciebie czekała.
A ja czekam na ciąg dalszy.
:-)
Leciałam to prawda, ale to już lata świetlne temu he he. Napiszę na pewno, bo to takie utrwalanie i udokumentowanie wspomnień tu na blogu tak przy okazji. Buziaki-;))
OdpowiedzUsuńDziś kupiliśmy węgiel na całą zimę. A jeszcze w ramach przygotowań narwaliśmy czarnego bzu. Już mam dziesięć słoiczków dżemowych, a to dopiero połowa tego, co zebraliśmy... Żadna infekcja się nie odważy!
OdpowiedzUsuńTak, trzeba już myśleć o tych miesiącach w których słoneczko przestanie nas rozpieszczać brr, już się tego obawiam kiedy o tym pomyślę.
OdpowiedzUsuń