poniedziałek, 1 sierpnia 2016

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

znalezione w sieci

 Królowo Polski! Wspominam dziś wraz z Rodakami Powstanie Warszawskie. Przynoszę przed Twoje Oczy tę walkę, ofiarę i śmierć – i błagam: ocal mój Naród przed podobnym wyniszczeniem! Ocal wszystkich! Ocal młode pokolenie! A równocześnie: daj nam zachować tę samą miłość Ojczyzny, tę samą gotowość służenia sprawie jej niepodległości i pokoju, jaka objawiła się w tamtym pokoleniu”.JPII



yod :
yodOnetZobacz profil
Skończmy w końcu proszę z fałszywym HURRA-PATRIOTYZMEM i spójrzmy na sprawy realnie bowiem rocznica Powstania powinna być nie tylko czasem oddania czci poległym bohaterom ale także czasem kiedy należałoby się zastanowić kto za tą ZBRODNIĘ jest odpowiedzialny.
I nie mówię tu o Niemcach jako sprawcach bezpośrednich tylko o tych ,którzy doprowadzili do niej ze strony polskiej.
Bowiem sama idea Powstania była po prostu niewydarzona. Cóż mogliśmy przez to uzyskać?
Zakładając ,że nawet Powstanie by się powiodło to co oni chcieli zrobić? Przywitać Sowietów w Warszawie chlebem i solą? Przecież to mrzonki! Stalin pragnął od początku tylko jednego, eksportu komunistycznej rewolucji na cały świat i wszyscy o tym wiedzieli. Rosja zarówno ta carska jak i potem Sowiecka była wrogiem Polski i Polaków na równi z Niemcami o czym świadczą ich działania po zajęciu w 1939 naszych wschodnich kresów. Jak więc można było zaufać Stalinowi w jakiejkolwiek kwestii? Na podstawie układu Sikorski-Majski? Stalin objął wtedy Polaków amnestią (de facto za coś czego nigdy nie zrobili) tylko dlatego ,że potrzebował armatniego mięsa i nic więcej.
Tak więc za żadne skarby nie wypuścił by z ręki takiego łupu jakim była przyszła PRL ,jeśli ktoś wierzy w takie bajki musi być niespełna rozumu. Bo kto niby miał na Stalinie to wymusić, Zachodni Alianci? Przecież oni nas sami w tą wojnę wmanewrowali a ściślej to sami daliśmy się im w nią wmanewrować. Tak więc Stalin zrobił by z witającymi go chlebem i solą to samo co zrobił z polskim oficerami Katyniu, może nie od razu ale nie miał by żadnych z tym problemów ani tym bardziej skrupułów. Jeszcze wcisnął by Aliantom jak to zresztą z powodzeniem robił później ,że unieszkodliwił proniemiecką polską partyzantkę.
Kto by mu mógł zarzucić kłamstwo, Zachód? Przecież oni tak samo jak w 1939 nie chcieli umierać za Gdańsk tak dalej nie chcieli tego robić w 1944. Woleli i ze swojego punktu widzenia mieli słuszność ,żeby to Sowieci ponosili główny ciężar wojny z Niemcami ,żeby to oni ginęli zamiast Anglików, Francuzów czy Amerykanów.
Po cóż więc było nam Powstanie? Nie profesjonalizm, wybujałe ego dowódców, czy jeszcze coś innego?
Moim zdaniem wszystko na raz.
Nie mogę sobie wyobrazić bowiem jak można decydować się na poważną akcję zbrojną według planów ustalonych cztery lata wczeeśniej, jak można przed wybuchem powstania nie mieć kompletnie ,żadnego scenariusza jego rozwoju. Plan jego był bowiem szeregiem akcji właściwie policyjno dywersyjnych a co miało być potem?
Ano miało się zobaczyć
Jak można przed planowanym wybuchem wysyłać „do lasu” całe transporty broni aby zasilić kolejny niewydarzony pomysł czyli Akcję Burza kiedy wiadomo ,że i tak jej będzie za mało?
Przecież na początku Powstania niektórzy dowódcy po zapoznaniu się z uzbrojeniem swoich oddziałów odmówili walki i wyprowadzili ludzi w puszczę Kampinoską. Nie pochwalam co prawda odmowy wykonania rozkazów w wykonaniu oficerów ale chyba lepsze to było niż późniejsze posyłanie nieuzbrojonych dzieci pod niemiecki ogień aby zdobyły sobie broń i to jeszcze pod okiem powstańczej żandarmerii. Niczym się to nie różniło od metod stosowanych w Armii Czerwonej
Wreszcie nie mogę pojąć jak to możliwe aby osobisty wysłannik Naczelnego Wodza przerzucony do kraju specjalnie po to aby nie dopuścić do wybuchu Powstania gen. Okulicki sam staje się owej akcji największym zwolennikiem i de facto dzięki jego informacjom o bolszewickich czołgach na Powiślu Powstanie faktycznie wybucha. Niestety jego informacje okazały się potem zupełnie fałszywe. Głupota, samowola, czy może coś gorszego? Już za to należał mu się sąd wojenny.
Tak więc dowództwo AK Bór, Pełczyński i Okulicki wbrew woli Naczelnego Wodza rozpoczęło Powstanie biorąc w ten sposób jako zakładników całą ludność Warszawy a nie mając ani szans na zwycięstwo ani nawet planów co w razie takowego należałoby zrobić.
Jeśli dalej będziemy mieć takich polityków i dowódców to nie musi nas Putin straszyć Iskanderami, sami się po prostu załatwimy, bowiem straty w Powstaniu to odpowiednik 3-4 nuklearnych głowic.
W dodatku sprawiliśmy tym piękny prezent Stalinowi ,który nie musiał się już borykać ze zorganizowanym Polskim Państwem Podziemnym bowiem po Powstaniu i Akcji Burza nic z niego nie zostało
Może więc czas aby oprócz oddawania czci bohaterskim powstańcom i niczemu nie winnym cywilom zastanowimy się w jaki sposób do podobnych aktów nie dopuścić w przyszłości a to można zrobić tylko przez chłodną historyczną analizę a nie graniu na uczuciach.
zwiń

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Czy warto pielegnowac nienawiść? Pamięć tak. Nienawiść nie..

 Nienawiść to skrajnie nasilony i utrwalony gniew. Uczucie to ma różne oblicza.

Może być to nienawiść zrodzona z bólu i żalu; naznaczona zawziętym krytycyzmem; ukrywająca się w wybuchach agresji; pragnąca zamienić drugą osobę w przedmiot bez własnej woli i pragnień; łaknąca karania i zadawania bólu.


 Bywa nienawiść króciutka, sporadyczna - błysk zawziętej wściekłości, która zdarzyć się może każdemu, gdy zostanie dotknięty, poczuje się opuszczony lub upokorzony.


 Jest jednak nienawiść chroniczna, trwająca od rana do rana przez długie lata.

                     **************************

Taka mądra to ja nie jestem i to nie ja ale znalezione w sieci.

To tyle na dziś. Zaczyna się sierpień. 31 dni przed wrześniem i potem już kończy się nam tegoroczne lato. 
 Całą niedzielę padało, ale teraz to chcę wyjść i korzystać z tego że nie jest na dworze upał którego nie za dobrze już znoszę. Miłego dnia zaglądającym tu do mnie życzę-;)

niedziela, 31 lipca 2016

Pamiętaj o dniu odpoczynku, aby go uświęcić. No to pamiętajmy!!

http://adonai.pl/dekalog/?id=28


Dekalog po dzisiejszemu
     Czy nie pora wprowadzić zmiany w tłumaczeniu Dziesięciorga Przykazań? Przestarzała polszczyzna katechizmowych formuł może bowiem oddalać od ich zrozumienia.  

  
(....)

     III Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.



 W oryginale hebrajskim mamy nie słowo "święty", lecz szabat. Jednakże nie oznacza ono, wbrew wielu przekładom, szabatu w dzisiejszym rozumieniu, ani soboty, lecz po prostu "odpoczynek"! W czasach Mojżesza i spisywania Starego Testamentu nie było-bowiem jeszcze żydowskiego szabasu z jego zakazami i obrzędami.

 Z kolei "dzień święty" wziął się stąd, że temu przykazaniu towarzyszy uzupełnienie, które mówi o jego świętości, a także stąd, że według Księgi Rodzaju Bóg uświęci! ten dzień w siódmym dniu stworzenia. Ta wersja tradycyjna nie jest jednak dosłowna, stanowi tylko pewną interpretację, choć uprawnioną. 


     Zatem najlepiej, by było: Pamiętaj o dniu odpoczynku, aby go uświęcić. Obecnie takie brzmienie byłoby tym bardziej na czasie, że forsowanie pracy w niedzielę opiera się po części na przekonaniu, że "dzień święty" to sprawa wyznaniowa, zaś świętowanie polega na czynności religijnej, pójściu na Mszę św., co można by robić i po pracy. Tymczasem przykazanie Boże zaczyna od należnego ludziom odpoczynku, łącząc go ze zwróceniem się ku Bogu, czyli z uświęceniem.


                 ************** 
No właśnie. Tak wiele w naszych obyczajach się zmieniło od kiedy wprowadzono wolne soboty.

A pamiętam jeszcze z mojego dzieciństwa i mojej przeszłości zupełnie inne zakończenie pracowitego tygodnia.

Mowy nie było wówczas by imprezować w soboty. Sobota była zawsze dniem w którym  się szykowało dom i rodzinę ,by w niedzielę można było

odpoczywać po całotygodniowej pracy


sobota, 30 lipca 2016



sobota, 30 lipca 2016


ŚDM, i dlatego dziś tu te cytaty ktore znalazlam w sieci

Cyt. Jasieńskiego

 "Strzeż się obojętnych - nie zabijają i nie zdradzają, ale za ich milczącą zgodą, mord i zdrada istnieją na świecie"


     
"Jesteście synami Bożymi: bądźcie z tego dumni! Nie popadajcie w przeciętność, nie ulegajcie dyktatom zmieniającej się mody, która narzuca styl życia niezgodny z chrześcijańskimi ideałami, nie pozwólcie się mamić złudzeniom konsumizmu. Chrystus wzywa was do rzeczy wielkich. Nie sprawcie Mu zawodu, bo w ten sposób wy sami spotkalibyście się z zawodem.”




"Gdzie nas posyła Jezus? Nie ma granic, nie ma ograniczeń: posyła nas do wszystkich. (...). Nie bójcie się iść i nieść Chrystusa w każde środowisko, aż na peryferie egzystencjalne, także do tych, którzy wydają się najbardziej oddaleni, najbardziej obojętni. Pan poszukuje wszystkich, pragnie, aby wszyscy poczuli ciepło Jego miłosierdzia i Jego miłości."

Papież Franciszek

piątek, 29 lipca 2016

piątek, 29 lipca 2016

Piątkowe moje takie ble ble pod sam koniec lipca

Wczoraj jakoś się zmobilizowałam i wyszłam z domu. To ostatnio wcale nie jest takie proste. Mam jakieś dziwne opory i zawsze szukam byle pretekst by jednak pozostać w domu.

Ale nie było już pretekstu. Zabrakło mi leku na nadciśnienie. Zaskoczyła mnie totalna pustka w Ośrodku.
 Dziwnie się poczułam, i pytam w recepcji czy jakiś lekarz przyjmuje.
Oczywiście padła odpowiedź i za kilka minut już byłam w gabinecie lekarskim. (urlopy i wizyta Papieża ??)

Przy okazji poprosiłam o podstawowe badania krwi, bo w tym roku tego nie zrobiłam, i miałam dziś rano na czczo się do ośrodka zgłosić,- ojej, ale zaspałam jak na złość,
 bo jakoś w inne poranki budzę się wyspana już nawet czasem za nim słonko wstaje.

To miał być chyba dla mnie zły znak i ostrzeżenie przed moją pierwszą dzisiejszą ryzykowną wizytą u nowej fryzjerki w nie tym zakładzie fryzjerskim do jakiego dotąd zawsze chodziłam.
No i się sprawdziło.
 Tak mnie szpetnie obcięła, że tylko siąść i płakać.

Dobrze że nie mam w planie ważne imprezy i spotkania towarzyskie.
 Trzeba jednak było zostać w domu. Ale się wczoraj na dziś tam zapisałam.  No dobrze. Może i nic takiego się nie stało bo włosy odrosną .Pocieszam się że  podobać się to i tak już nikomu nie muszę. Szkoda jednak, bo tak bym jeszcze troszeczkę chciała z przyjemnością   patrzeć do lustra i widzieć swoją nową fryzurę...

Lustro, lustro, powiedz przecie.. (a lustro na szczęście dyskretnie milczy )

środa, 27 lipca 2016

środa, 27 lipca 2016


,,Prezent" na 40 urodziny dla mojej Mamy

Rok 1945.(moje wspomnienia ) miałam wtedy 8 lat

W kuchni mieszkania  kobiety(czekała na swojego męża podobnie jak i moja Mama, bo Mężów i Ojców naszych internowano w lutym tego roku do Rosji), u której mieszkaliśmy kątem, przygarnięci przez nią, po tym jak nas Rosjanie wykwaterowali siłą z naszego domu,

ale do rzeczy i po kolei;

 Moja Mama i ta Właścicielka mieszkania, zasiedli po południu przy stole i akurat mieli wypić kawę zbożową z okazji 40 urodzin mojej Mamy,
 kiedy z nagła pojawił się w tym momencie w drzwiach tego mieszkania młody żołnierz radziecki, niosąc mnie na rękach nieprzytomną, i z całą głową  i twarzą zalaną krwą.

Wypadek.

Na pustej ulicy w tamtych czasach,  bez opieki dorosłych , dzieci z domów tej ulicy w tym ja i mój mały braciszek również   jak to zwykle w najlepsze się tu bawiły.

Kiedy (tak potem mi opowiadano) dawałam innym popis tancerki na środku jezdni, nikt z nas dzieci nie zauważył nadjeżdżający samochód wojskowy.

Musiał mieć dobre hamulce, i miał na moje szczęście także niezły refleks ten młody człowiek, bo mnie jedynie tylko potrącił, a po zmyciu krwi z głowy i twarzy się okazało, że to tylko niewielka rana na głowie, no i najwidoczniej wstrząs mózgu.

Ale po odzyskaniu w łóżku przytomności,jeszcze tego samego dnia dalej się bawiłam na ulicy razem z dziećmi, które zdziwione moim zmartwychwstaniem(opowiadano w rodzinach że mnie na śmierć auto przejechało) bardzo się ucieszyły z tego że żyję. 

 Kto by w tamtych czasach coś wiedział o tym że wstrząs mózgu to nie takie hop siup i poleżeć trzeba.

Bo jednak porządnie mnie musiało rąbnąć . Nic z tego dnia przed tym wypadkiem nie pamiętam. Wszystko to wiem jedynie z opowiadania mojej Mamy.

.Ech wspomniało mi się to przed chwilką i chyba już kiedyś w jakimś poście o tym pisałam

                                           ************************


Jak mi się tu na tym blogu udaje wpisać komentarze
 pod każdym postem pisze tu linki do tego posta, klikam na to i czekam aż mi się otworzy, i wtedy piszę komentarz tu na tym blogu.

Spróbuj i Ty. Serdecznie zapraszam

 

Jak mi się tu na tym blogu udaje wpisać komentarze

 pod każdym postem pisze tu linki do tego posta, klikam na to i czekam aż mi się otworzy, i wtedy piszę komentarz tu na tym blogu.

Spróbuj i Ty. Serdecznie zapraszam

 Dziękuję Leptir!!!


                                      ***********************

Dziś wcześnie tu piszę. Jest dopiero kilka minut po piątej. 27 lipca to urodziny mojej śp. Mamy.

Powinnam odwiedzić cmentarz. Do fryzjera także już najwyższy czas się udać, także do ośrodka po nową porcję leków które mi się już kończą. Oby nie było za gorąco. Na piechotę wszędzie, a to już teraz nie jest dla mnie takie proste. A tak lubiłam zawsze chodzenie. Między innymi dlatego mi nigdy na samochodzie nie zależało, i prawa jazdy nie mam i mieć nie chciałam choć Mąż zawsze chciał bym prawo jazdy zrobiła.  Za późno na to już teraz..

Ale ten czas nam leci. To już ostatni tydzień lipca. Teraz to już lato idzie nam z górki i ani się nie obejrzymy i będzie jesień.

Życzę

Miłego dnia zaglądającym tu na mój blog-;)))

Archiwum bloga