Dopis 1 Maja
Dziś juz 1 Maja(jak ten czas szybko leci) i prawie południe a mojego gościa jeszcze nie ma.
Zezłościłam się na te moje koty bo mi najzupełniej parasol ogrodowy poniszczyły pazurami, kiedy go przechowałam na zapleczu w schowku . Wprawdzie dziś go jeszcze użyję, ale będę musiała sobie sprawić nowy. Co za koty. Tapety mi drapią, dziś parasol ,mają szczęście że to na mnie trafiło. A mało drzew do drapania mają w ogrodzie, co za dzikusy jedne...

Nie widać ale parasol ma powyrywane dziury pazurami kocimi
Ech co za dzień. Najpierw parasolka i koty, a teraz się dowiaduję że moja przyjaciółka się rozmyśliła(nie będę cię objadać hehe) i mogłam tak sobie czekać z tym obiadem bo Ona u siebie coś pichci.
U mnie obiad ugotowany, ja juz po obiedzie , nie moja szkoda ...tylko Jej.
Szkoda ,bo cieszyła się z leżakowania w ogrodzie, a tu pogoda się pewnie popsuje zanim się do mnie dokula swoim fiatem Punto.
Na całe szczęście cierpliwość to moje drugie imię hehe, jednak ciężko się żyje z ludźmi niepunktualnymi w realu, potem się dziwić, że wolę tu Was w internecie, już nawet z tego jednego powodu.
Nie muszę tu planować żadnych spotkań, a potem czekać przyjdzie albo się rozmyśli..ech życie...
Przyjechała i śpi teraz sobie na leżaku,(trochę się chmurzy ale jest ciepło) a ja tu sama z kawą i pysznym ciastem drożdżowym które mi się szczęśliwie dochowało zamrożone jeszcze od świąt.
Dwie godziny przegadała z przyjaciółkami przez telefon rano(powiedziała mi) to najwidoczniej teraz na rozmowę już nie ma ochotę.
Niby mam gościa a i tak siedzę tu sama przy kompie...i teraz to mi naprawdę przykro i samotnie...

1 Maja 2014 mój pierwszy tegoroczny kwitnący kosaciec
Teraz o godz.20 już po wizycie . Nawet sympatycznie potem się zrobiło. Poszłyśmy z wizytą do ogrodu starszego a potem do młodszego syna. Czyli wszystko dobre co się dobrze kończy. Pogoda także dopisała pomimo chmur popołudniowych nie padało. A przyjaciółka jak się rozkręciła to ćwierkała bezustannie jak skowronek, jak to zwykle Ona, bo uwielbia towarzystwo hehe.
Co ja dziś tu napisałam(przysięgam,że nic nie wypilam hehe) ??? Kasować???
Dziś juz 1 Maja(jak ten czas szybko leci) i prawie południe a mojego gościa jeszcze nie ma.
Zezłościłam się na te moje koty bo mi najzupełniej parasol ogrodowy poniszczyły pazurami, kiedy go przechowałam na zapleczu w schowku . Wprawdzie dziś go jeszcze użyję, ale będę musiała sobie sprawić nowy. Co za koty. Tapety mi drapią, dziś parasol ,mają szczęście że to na mnie trafiło. A mało drzew do drapania mają w ogrodzie, co za dzikusy jedne...

Nie widać ale parasol ma powyrywane dziury pazurami kocimi
Ech co za dzień. Najpierw parasolka i koty, a teraz się dowiaduję że moja przyjaciółka się rozmyśliła(nie będę cię objadać hehe) i mogłam tak sobie czekać z tym obiadem bo Ona u siebie coś pichci.
U mnie obiad ugotowany, ja juz po obiedzie , nie moja szkoda ...tylko Jej.
Szkoda ,bo cieszyła się z leżakowania w ogrodzie, a tu pogoda się pewnie popsuje zanim się do mnie dokula swoim fiatem Punto.
Na całe szczęście cierpliwość to moje drugie imię hehe, jednak ciężko się żyje z ludźmi niepunktualnymi w realu, potem się dziwić, że wolę tu Was w internecie, już nawet z tego jednego powodu.
Nie muszę tu planować żadnych spotkań, a potem czekać przyjdzie albo się rozmyśli..ech życie...
Przyjechała i śpi teraz sobie na leżaku,(trochę się chmurzy ale jest ciepło) a ja tu sama z kawą i pysznym ciastem drożdżowym które mi się szczęśliwie dochowało zamrożone jeszcze od świąt.
Dwie godziny przegadała z przyjaciółkami przez telefon rano(powiedziała mi) to najwidoczniej teraz na rozmowę już nie ma ochotę.
Niby mam gościa a i tak siedzę tu sama przy kompie...i teraz to mi naprawdę przykro i samotnie...

1 Maja 2014 mój pierwszy tegoroczny kwitnący kosaciec
Teraz o godz.20 już po wizycie . Nawet sympatycznie potem się zrobiło. Poszłyśmy z wizytą do ogrodu starszego a potem do młodszego syna. Czyli wszystko dobre co się dobrze kończy. Pogoda także dopisała pomimo chmur popołudniowych nie padało. A przyjaciółka jak się rozkręciła to ćwierkała bezustannie jak skowronek, jak to zwykle Ona, bo uwielbia towarzystwo hehe.
Co ja dziś tu napisałam(przysięgam,że nic nie wypilam hehe) ??? Kasować???
U mnie też 1 maja bardzo spokojny, grillowaliśmy w ogrodzie, ciasteczka zostały zjedzone, deszcz popadał. Wpadnij czasem. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńJuż po, i się ochłodziło ale jeszcze nie padało . Lubię zapach grillowania . Pozdrawiam Cynia serdecznie-;)i
Usuńnie kasować, spontaniczne pisanie jest najlepsze.
OdpowiedzUsuńnastępnym razem nic nie szykuj;)
Specjalnie nie szykowałam na szczęście, a to co ugotowane więcej zamrożę, a na dziś mam gotowy obiad . I bardzo dobrze bo jakoś omulona się czuję (-;.
Usuń... tylu masz przyjaciół tu na blogu ... i swoich bliskich obok ... i Andrzejek nie nawala ... i maj się zaczął ... to nic, że czasami pada ... a to co upichcone do lodówki ... nic się nie zmarnuje ... i śpiewamy sobie : "maj jest nasz - co użyjem to dla nas " ... pozdrawiam ... kapie to się wyleguję ! ... :)
OdpowiedzUsuńi śpiewamy sobie : "maj jest nasz - co użyjem to dla nas " hehe-;)) Buziaki Andrzejku miły-;))
OdpowiedzUsuńNiesłowności nie znoszę, ale takie niesłowne osoby z pewnością mają inne zalety. Moja mama była spóźnialska ale miała tysiąc zalet :-)
OdpowiedzUsuńAle masz piękne irysy, to prawdziwe artystki z ich finezyjnym kształtem.
Wczoraj u nas był Jarmark Cysterski, pogoda dopisała, a nas odwiedził szwagier, udany dzień.... a dziś na dworze markotnie. Ściskam Uleczkę- adela***
Mojej przyjaciółce także tą niesłowność wybaczyłam z powodu tych innych zalet jak piszesz Adela. Słonko znów wyjrzało tu u mnie ale ja dziś jakaś ospała jestem i pewnie będzie zmiana pogody. Ściskam Cię wzajemnie Adela i cieplutko Cię pozdrawiam-;))
OdpowiedzUsuńJestem zawsze punktualna i tego samego wymagam od innych-cenie swój i cudzy czas. Nie lubię jak ktoś do mnie przyjdzie i obarcza mnie swoimi problemami a moje ma za nic, chociaż ja się nie żalę. Ludzie uważają, że tylko oni mają problemy. Moja koleżanka ciągle mi wydzwaniała obrabiąjąc swojego męza a teraz gdy odszedl do inne wypłakuje jaki był dobry. Nie potrafimy się cieszyć z drobnych spraw i rzeczy, rozmawiać o wszystkim i o niczym. Nasz narodowa przywara to choroby, plotkowanie o innych a nie zwyczajna rozmowa. Najgorsze jest gdy człowiek siedzi sam i czeka na kogoś a ten ktoś nie przychodzi a potem przyjdzie z wizytą niezapowiedzianą i ma żal że nie mamy dla niego czasu. Lubię tu zaglądać do Ciebie bo wiem, że zawsze czekasz:) Pozdrawiam- Livia
OdpowiedzUsuńI ,zawsze jesteś tu serdecznie witana Livia. Masz dużo racji jeżeli chodzi o niektórych takich którzy traktują innych jak zsyp gdzie można wywalić swoje frustracje. z tym plotkowaniem to chyba międzynarodowa wada nie tylko nasza rodzima. A co do żon to niestety chyba większość nie docenia swojego partnera należycie, dopiero jak się straci to wiemy co straciliśmy. Smutne to ale prawdziwe.
OdpowiedzUsuńPogoda się psuje tu u nas ale dziś jeszcze nie padało. Lidia cieszę się zawsze jak do mnie zaglądasz. Pozdrawiam serdecznie-;))
Pozdrawiam Cię majowo, Uleczko! U mnie irysy jeszcze nie kwitną, choć tak niedaleko od Ciebie mieszkam, ale ja w lesie, to inna przyroda, papapa, Aga.
OdpowiedzUsuńKilka metrów dalej u syna tylko jeden zakwitł w zacisznym miejscu. To przecież jeszcze za wcześnie jak na kosaćce Aga. Pozdrawiam świątecznie dziś-;)
OdpowiedzUsuń