niedziela, 13 listopada 2016
piątek, 11 listopada 2016
piątek, 11 listopada 2016
Świętujemy
Po raz kolejny świętujemy, jak co roku dzień jedenastego listopada. Świętujemy oczywiście w niektórych tylko państwach, bo przecież trudno oczekiwać, by kraje pokonane świętowały zakończenie I wojny światowej.
Ciekawy post u naszej blogowej koleżanki. Francja i Belgia dziś także świętują..
http://notatkiniki.blogspot.com/2016/11/11-listopada-raz-jeszcze.html
********************************************************************************
Mój listopadowy ogród 2016



niedziela, 6 listopada 2016
niedziela, 6 listopada 2016
Przygotowałyście już swoją szafę na jesień/zimę?
http://dookola-swiata-w-jeden-dzien.blogspot.com/2016/10/perfekcyjny-kacik-nieperfekcynej-pani.html
* Apaszki i szaliki to ciężkie do przechowywania akcesoria, które jesienią wracają do łask.
Pomocnikiem w ich przechowywaniu będzie wieszak z poprzeczką, na której można powiesić nasze szaliki.
Jest to praktyczne uporządkowanie: widać dokładnie każdą rzecz i łatwo wyciągnąć jedną z nich.
5) Nie zapomnij o sprawdzeniu kieszeni.
Pewnie zdarzyło się Wam nie raz trafić na skarby ukryte w kieszeniach kurtek. W moim przypadku są to zazwyczaj pieniądze i jakoś tego nawyku nie potrafię się pozbyć.
Z własnego doświadczenia wiem jednak, że takie chomikowanie nie jest dobre. Do dziś pamiętam, gdy kilka lat temu zapomniałam o wyciągnięciu czekoladowego batonika z karmelowym nadzieniem z kieszeni. Pod wpływem ciepła w szafie pięknie się rozpuścił, a cała kieszeń była paskudnie klejąca (SIC!).
6) Spakuj rzeczy nieodpowiednie do panującej pory roku
Większość rzeczy, w których chodziliśmy latem z pewnością, nie przyda się w zimniejsze dni, które dość szybko nadeszły w tym roku. Osobiście zostawiam sobie jedynie 3 basicowe topy, które zawsze włożyć można pod bluzę czy sweter (Błagam dbajcie o swoje zdrowie!). Pozostałe rzeczy, a także ubrania, które zdecydowałam się sprzedać, są chowane do pudła. Przed zamknięciem ich na kolejny sezon, wrzucam je jednak do prania, by były świeże i pachnące.
A jakich zasad Wy trzymacie się podczas porządków w szafie? Przygotowałyście już swoją szafę na jesień?
A jakich zasad Wy trzymacie się podczas porządków w szafie? Przygotowałyście już swoją szafę na jesień/zimę?
*************************
U mnie to jeszcze ciągle aktualny temat. Szperam po moich zakamarkach i szukam co by tu jeszcze znaleźć by było ciepło, wygodnie i aktualne w modzie , bo wszystko jednak wraca.
Moje dawno nie noszone botki powróciły u mnie do łask. Szczególnie takie do kolan w kolorze ciepłego miodu zamszowe prawie nówka. Jak to dobrze że mam to gdzie trzymać. Schudłam ostatnio to i co poniektóre spodnie lepiej mi leżą na pupie he he. Szkoda tylko że to z powodu utraty zdrowia tak jest. Mam nadzieję że mi przejdzie samo bo lekarka jakoś nie potrafiła powiedzieć co mi dolega...ech
A jakich zasad Wy trzymacie się podczas porządków w szafie? Przygotowałyście już swoją szafę na jesień?
A jakich zasad Wy trzymacie się podczas porządków w szafie? Przygotowałyście już swoją szafę na jesień/zimę?
*************************
U mnie to jeszcze ciągle aktualny temat. Szperam po moich zakamarkach i szukam co by tu jeszcze znaleźć by było ciepło, wygodnie i aktualne w modzie , bo wszystko jednak wraca.
Moje dawno nie noszone botki powróciły u mnie do łask. Szczególnie takie do kolan w kolorze ciepłego miodu zamszowe prawie nówka. Jak to dobrze że mam to gdzie trzymać. Schudłam ostatnio to i co poniektóre spodnie lepiej mi leżą na pupie he he. Szkoda tylko że to z powodu utraty zdrowia tak jest. Mam nadzieję że mi przejdzie samo bo lekarka jakoś nie potrafiła powiedzieć co mi dolega...ech
wtorek, 1 listopada 2016
Bo tak trzeba. Nie wolno mówić o zmarłych złych rzeczy. Trzeba pamiętać te dobre, najlepsze momenty. Pełne uśmiechu i podziwu, co z tego, że sztucznego.
https://szukaj.cytaty.info/opowiadania/święto+zmarłych.htm
Action Cytaty.info
Gdy człowiek umiera, ludzie zaczynają go wspominać. Jaki był, co zrobił, co osiągnął, gdzie jeździł, co zwiedził, jak mówił, jak się ubierał..
. Wyszukują te najlepsze momenty w życiu, momenty godne zapamiętania i opowiadania. Jak zdobył szóstkę w gimnazjum za najlepszą pracę plastyczną albo jak zarobił pierwsze pieniądze i kupił auto. Co to był za człowiek! Poszedł na medycynę, mimo trudności, och, jakże strasznych trudności, wytrwał i dokończył studia! Został doktorem! Zapominają, że w międzyczasie lubił pójść do baru się napić, by potem pijanym wrócić do domu do żony.
Nie, przecież on był dobrym lekarzem. Dobrym człowiekiem. W gimnazjum uratował wiewiórkę, w którą jakieś dzieciaki rzucały kamieniami. Co z tego, że, gdy dostał psa, nie zajmował się nim, bo był brzydki i się go wstydził? Co z tego, że nigdy nikogo niczym nie częstował i się nie dzielił? Co z tego, że, gdy potrącił człowieka, skłamał w zeznaniach, by nie było jego winy?
Był lekarzem. Skończył studia, pilnie się uczył, miał nawet swoje auto i piękne mieszkanie.
W takich momentach ci, co odeszli stają się dobrzy. Bo tak trzeba. Nie wolno mówić o zmarłych złych rzeczy. Trzeba pamiętać te dobre, najlepsze momenty. Pełne uśmiechu i podziwu, co z tego, że sztucznego.
Bo tak trzeba.
Ten człowiek żył, popełnił kilka błędów, ale przecież musimy wybaczać. On był lekarzem, skończył studia i pilnie się uczył. Był dobrym człowiekiem. Każdy przecież lubi się napić, pójść od czasu do czasu do baru. Przecież to nie od niego zależało, jak jego organizm reagował na alkohol. Przecież to nie była jego wina, że tak często wpadał w złość. Miał taką psychikę. To nie zależało od niego. To na pewno nie zależało od niego.
Więc ludzie go wspominają. Uśmiechają się przez łzy i opowiadają jak moczył się w łóżku po obejrzeniu jakiejś strasznej bajki. Mówią o podartych kolanach, gdy wracał z dworu oraz o jego pierwszej dziewczynie. Wspominają też te rysunki, które malował i jakieś tam święta, podczas których sam wystroił choinkę.
Ludzie go wspominają. Uśmiechają się, czasami płaczą.
Z opowiadań tworzą nowego człowieka. Dobrego człowieka.
Bo tak trzeba.
BO TAK TRZEBA
. Wyszukują te najlepsze momenty w życiu, momenty godne zapamiętania i opowiadania. Jak zdobył szóstkę w gimnazjum za najlepszą pracę plastyczną albo jak zarobił pierwsze pieniądze i kupił auto. Co to był za człowiek! Poszedł na medycynę, mimo trudności, och, jakże strasznych trudności, wytrwał i dokończył studia! Został doktorem! Zapominają, że w międzyczasie lubił pójść do baru się napić, by potem pijanym wrócić do domu do żony.
Nie, przecież on był dobrym lekarzem. Dobrym człowiekiem. W gimnazjum uratował wiewiórkę, w którą jakieś dzieciaki rzucały kamieniami. Co z tego, że, gdy dostał psa, nie zajmował się nim, bo był brzydki i się go wstydził? Co z tego, że nigdy nikogo niczym nie częstował i się nie dzielił? Co z tego, że, gdy potrącił człowieka, skłamał w zeznaniach, by nie było jego winy?
Był lekarzem. Skończył studia, pilnie się uczył, miał nawet swoje auto i piękne mieszkanie.
W takich momentach ci, co odeszli stają się dobrzy. Bo tak trzeba. Nie wolno mówić o zmarłych złych rzeczy. Trzeba pamiętać te dobre, najlepsze momenty. Pełne uśmiechu i podziwu, co z tego, że sztucznego.
Bo tak trzeba.
Ten człowiek żył, popełnił kilka błędów, ale przecież musimy wybaczać. On był lekarzem, skończył studia i pilnie się uczył. Był dobrym człowiekiem. Każdy przecież lubi się napić, pójść od czasu do czasu do baru. Przecież to nie od niego zależało, jak jego organizm reagował na alkohol. Przecież to nie była jego wina, że tak często wpadał w złość. Miał taką psychikę. To nie zależało od niego. To na pewno nie zależało od niego.
Więc ludzie go wspominają. Uśmiechają się przez łzy i opowiadają jak moczył się w łóżku po obejrzeniu jakiejś strasznej bajki. Mówią o podartych kolanach, gdy wracał z dworu oraz o jego pierwszej dziewczynie. Wspominają też te rysunki, które malował i jakieś tam święta, podczas których sam wystroił choinkę.
Ludzie go wspominają. Uśmiechają się, czasami płaczą.
Z opowiadań tworzą nowego człowieka. Dobrego człowieka.
Bo tak trzeba.
sobota, 29 października 2016
sobota, 29 października 2016
A co pani tak wesoło
http://wyborcza.pl/duzyformat/1,127290,16732863,Pozyj_sobie_za_12_zl.html?disableRedirects=true
Pożyj sobie za 12 zł
Tyle każdego dnia może wydać Ludmiła. Anna żyje za 15 zł
(...)wychodzimy na spacer.
- O, widzisz tamtą kobiecinę z laską? - wskazuje na przygarbioną staruszkę. - Twarz ma całą pokrzywioną, jakby chciała komuś tą laską przyłożyć.
- Polacy tak wyglądają na ulicach - zgadzam się z emerytką. - Jakby mieli niedowład mięśni odpowiedzialnych za uśmiech.
- Mnie to denerwuje u starych. Uśmiechasz się do nich, a oni na ciebie patrzą spode łba. Wszystko na tych twarzach mają: wściekłość, cierpienie, oburzenie. Tylko nie uśmiech.
Ludmiła podchodzi do kobieciny z laską i uśmiechając się do niej, mówi "dzień dobry". Staruszka nie odpowiada, spogląda na moją przewodniczkę jak na wariatkę.
- A pani co tak wesoło? - pytam Ludmiłę.
- Smutki zostawiam w domu, a do ludzi wychodzę z uśmiechem na ustach. Inaczej nikt by nie chciał na mnie patrzeć. Bo na co? Nie dość, że to stare, zmarszczone, to jeszcze smutne. Dziś każdy ma swoją depresję i nie chce, żeby go na dokładkę jakaś staruszka zasmucała. No to odwraca od niej głowę. A ja tak nie chcę! Więc się uśmiecham, czasem na siłę. Cóż mi to szkodzi?
************************
http://wyborcza.pl/7,75968,20907531,zadnej-litosci-dla-zmarlych-i-zywych-dla-zarodkow-tez-nie-bardzo.html#TRNajCzytSST
Żadnej litości dla zmarłych i żywych.
Wszystkich przebiła jednak europosłanka PiS Beata Gosiewska. Razem z rodziną dostała już prawie 900 tys. zadośćuczynień, odszkodowań i zapomóg za śmierć męża Przemysława Gosiewskiego w katastrofie smoleńskiej. W 2015 r. europosłanka zarobiła ok. 400 tys. zł. Pobiera też ok. 2 tys. zł renty co miesiąc (a każde z jej dzieci - ok. 4 tys. zł). Ale żąda kolejnych zadośćuczynień i odszkodowań od państwa - teraz ok. 5 mln zł.
****************************
Jak chcecie to podałam linki i można sobie całość poczytać... ech..
A u mnie to tylko tyle że mi zimno w palce. To przez moje oszczędne grzanie domu. Ale zaraz będzie cieplej bo już idę do kotłowni.
Jak chcę jeszcze kiedyś gdzieś wyskoczyć na wycieczkę to także muszę się nieźle nagłówkować . Ale najważniejsze jest nasze/moje zdrowie,no i to psychiczne również.
A mnie także kiedyś zadano takie pytanie jak to w tytule tego postu, he he.
Jem teraz kleiki to też jakaś znów oszczędność. Grunt to pogoda ducha. Nie jest tak źle by gorzej być nie mogło
A młodzi u mnie się licytowali kto ma w tym roku posprzątać groby. Ja jestem chora.
Zresztą i nawet jak by było inaczej, to niech już młodzi się o groby troszczą. Ja to robiłam lata całe. A co!
Pożyj sobie za 12 zł
Tyle każdego dnia może wydać Ludmiła. Anna żyje za 15 zł
(...)wychodzimy na spacer.
- O, widzisz tamtą kobiecinę z laską? - wskazuje na przygarbioną staruszkę. - Twarz ma całą pokrzywioną, jakby chciała komuś tą laską przyłożyć.
- Polacy tak wyglądają na ulicach - zgadzam się z emerytką. - Jakby mieli niedowład mięśni odpowiedzialnych za uśmiech.
- Mnie to denerwuje u starych. Uśmiechasz się do nich, a oni na ciebie patrzą spode łba. Wszystko na tych twarzach mają: wściekłość, cierpienie, oburzenie. Tylko nie uśmiech.
Ludmiła podchodzi do kobieciny z laską i uśmiechając się do niej, mówi "dzień dobry". Staruszka nie odpowiada, spogląda na moją przewodniczkę jak na wariatkę.
- A pani co tak wesoło? - pytam Ludmiłę.
- Smutki zostawiam w domu, a do ludzi wychodzę z uśmiechem na ustach. Inaczej nikt by nie chciał na mnie patrzeć. Bo na co? Nie dość, że to stare, zmarszczone, to jeszcze smutne. Dziś każdy ma swoją depresję i nie chce, żeby go na dokładkę jakaś staruszka zasmucała. No to odwraca od niej głowę. A ja tak nie chcę! Więc się uśmiecham, czasem na siłę. Cóż mi to szkodzi?
************************
http://wyborcza.pl/7,75968,20907531,zadnej-litosci-dla-zmarlych-i-zywych-dla-zarodkow-tez-nie-bardzo.html#TRNajCzytSST
Żadnej litości dla zmarłych i żywych.
Wszystkich przebiła jednak europosłanka PiS Beata Gosiewska. Razem z rodziną dostała już prawie 900 tys. zadośćuczynień, odszkodowań i zapomóg za śmierć męża Przemysława Gosiewskiego w katastrofie smoleńskiej. W 2015 r. europosłanka zarobiła ok. 400 tys. zł. Pobiera też ok. 2 tys. zł renty co miesiąc (a każde z jej dzieci - ok. 4 tys. zł). Ale żąda kolejnych zadośćuczynień i odszkodowań od państwa - teraz ok. 5 mln zł.
****************************
Jak chcecie to podałam linki i można sobie całość poczytać... ech..
A u mnie to tylko tyle że mi zimno w palce. To przez moje oszczędne grzanie domu. Ale zaraz będzie cieplej bo już idę do kotłowni.
Jak chcę jeszcze kiedyś gdzieś wyskoczyć na wycieczkę to także muszę się nieźle nagłówkować . Ale najważniejsze jest nasze/moje zdrowie,no i to psychiczne również.
A mnie także kiedyś zadano takie pytanie jak to w tytule tego postu, he he.
Jem teraz kleiki to też jakaś znów oszczędność. Grunt to pogoda ducha. Nie jest tak źle by gorzej być nie mogło
A młodzi u mnie się licytowali kto ma w tym roku posprzątać groby. Ja jestem chora.
Zresztą i nawet jak by było inaczej, to niech już młodzi się o groby troszczą. Ja to robiłam lata całe. A co!
czwartek, 27 października 2016
czwartek, 27 października 2016
Nie wiedziałam że Konficjusz podobnie myślał jak ja he he
"Kto wymaga dużo od siebie, a mało od innych, unika niezadowolenia otoczenia." KONFUCJUSZ
Też tak myślę. Jestem chora ale jakoś powolutku jednak do przodu. A w ostatnich 20 dniach schudłam już 4 kg. Tylko nie wiem czy się mam z tego powodu radować.
Byłam wczoraj u mojej lekarki ale była tak zajęta spoglądaniem do mojej karty chorób, że zapomniała na mnie choć raz popatrzeć. Ode chciało mi się ja zapytać o to co może mi dolega, i tylko poprosiłam o wypisanie recepty na to co zawsze. Po 2 opakowania tak na zapas. Ale czy do tego jest potrzebny lekarz? Trzymam dietę. Może samo przejdzie jak na ogół wszystko jak dotąd (chwała Bogu)
http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/uklad-pokarmowy/domowe-zatrucia-pokarmowe_40131.html
Też tak myślę. Jestem chora ale jakoś powolutku jednak do przodu. A w ostatnich 20 dniach schudłam już 4 kg. Tylko nie wiem czy się mam z tego powodu radować.
Byłam wczoraj u mojej lekarki ale była tak zajęta spoglądaniem do mojej karty chorób, że zapomniała na mnie choć raz popatrzeć. Ode chciało mi się ja zapytać o to co może mi dolega, i tylko poprosiłam o wypisanie recepty na to co zawsze. Po 2 opakowania tak na zapas. Ale czy do tego jest potrzebny lekarz? Trzymam dietę. Może samo przejdzie jak na ogół wszystko jak dotąd (chwała Bogu)
http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/uklad-pokarmowy/domowe-zatrucia-pokarmowe_40131.html
Zatrucia pokarmowe - bakterie odporne na zimno
Yersinia bytująca na warzywach i w twarogu oraz Listeria, która lubi mięso, twarogi, lody i jajka świetnie czują się w lodówce. Temperatura minus 2 czy minus 4 zupełnie im nie przeszkadzają, rozwijają się więc wykorzystując naszą niewiedzę co z czym przechowywać i zaniedbania higieniczne. Podobno największym siedliskiem bakterii w całym domu jest szuflada do przechowywania warzyw w lodówce. Warto sobie to wziąć od serca. Jeśli nie chcemy mieć w domu zatruć pokarmowych musimy przestrzegać kilku zasad.- Rozmrażamy lodówkę przynajmniej raz w miesiącu (jeśli nie ma samoczynnego systemu odszraniania i oczyszczania). Jeżeli jest w taki system wyposażona możemy to robić raz na pół roku.
- Raz w tygodniu myjemy porządnie szufladę na warzywa. Wyjmujemy ją, myjemy detergentem, dobrze spłukujemy i wycieramy.
- Produkty przechowywane w lodówce ustawiamy według porządku: pierwsze weszło, pierwsze wychodzi. Nowe zakupy ustawiamy w drugim rzędzie, by najpierw wykorzystać to, co kupiliśmy wcześniej.
- Starannie oddzielamy produkty surowe od gotowanych. Powinny leżeć w innych miejscach lodówki.
- Mięso oraz ryby, czy to surowe czy gotowane, przechowujemy w szczelnie zamkniętych pojemnikach. W wielu sklepach można kupić wygodne i estetyczne pojemniki do przechowywania żywności. Trzymamy osobno drób, osobno inne rodzaje mięsa, osobno ryby. Zwłaszcza surowy drób, który łatwo staje się siedliskiem bakterii trzeba izolować od innych rodzajów żywości. Produkty w lodówce nie mogą mieć ze sobą kontaktu.
- Mięso i ryby przechowujemy na półce z najniższą temperaturą. Ideałem są szuflady o niższej temperaturze chłodzenia montowane teraz w wielu lodówkach.
- Nie zapychaj lodówki ponad miarę. Wokół każdej umieszczonej w niej rzeczy powinien być luz, by powietrze swobodnie krążyło i należycie chłodziło to, co się w lodówce znajduje.
Zatrucia pokarmowe w domu - deska, gąbka, suszarka
Jeśli chcesz uniknąć domowych zatruć pokarmowych zadbaj o higienę kuchennych sprzętów i akcesoriów. Sojusznikiem bakterii jest wilgoć. Mnożą się w gąbce do zmywania naczyń i wodzie porozlewanej wokół zlewu, na kuchennych blatach i podłodze.- Pamiętaj więc, by zawsze wycierać w kuchni wszystko do sucha.
- Gąbkę do zmywania bardzo dobrze wyżymaj i układaj na przewiewnej kratce, gdzie szybciej wyschnie.
- Często myj suszarkę do naczyń, zwłaszcza koszyczek na sztućce.
- Nigdy nie wkładaj do koszyczka na suszarce noży, widelców, łyżek czy łyżeczek trzonkiem do góry. We wnętrzu koszyczka do suszenia sztućców jest wilgotno i bakterie uwielbiają to miejsce.
- Miej zawsze dwie deski do krojenia: jedną do żywności surowej drugą do gotowanej.
- Przydałaby się też osobna deska (najlepiej szklana) do krojenia surowego mięsa i ryb.
- Używaj osobnych sztućców do żywności surowej i gotowanej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Archiwum bloga
-
►
2012
(179)
- ► października (27)
-
►
2013
(256)
- ► października (17)
-
►
2014
(289)
- ► października (32)
-
►
2015
(319)
- ► października (25)
-
►
2016
(164)
- ► października (11)






